Stulecie pogromu Żydów w Łukowie12 min.

Ulica Staropijarska

Gdy cała Polska świętuje stulecie Bitwy Warszawskiej, należy przypomnieć jeszcze inne wydarzenie sprzed wieku. 17 sierpnia 1920 roku rozpoczął się w Łukowie pogrom ludności żydowskiej, dokonany przez żołnierzy Wojska Polskiego oraz mieszkańców miasta i okolicznych wsi. Główny atak na Żydów trwał dwa dni, a przez kilka kolejnych dochodziło do pojedynczych napaści i incydentów.

Pogrom wybuchł po tym, jak z Łukowa ustąpili bolszewicy, przez kilka dni instalujący władzę rewolucyjną, i do miasta wkroczyła polska armia. Panowało powszechne przekonanie, że Żydzi gremialnie poparli komunistów, co było oczywiście krzywdzącym uogólnieniem, gdyż do rewkomów (komitetów rewolucyjnych, miejskiego i powiatowego) oraz czerwonej milicji przystąpiła też podobna liczba Polaków, a z powodu rekwizycji na rzecz Armii Czerwonej ludność żydowska ucierpiała nie mniej niż chrześcijańska. Warto pamiętać, że większość łukowskich Żydów była głęboko religijna i nie pałała entuzjazmem do niesionej przez Rosjan bezbożnej ideologii. Owszem, przyjaźnie do bolszewików byli nastawieni członkowie Bundu, czyli żydowskiej partii robotniczej, ale entuzjastów sowieckich obietnic równościowych nie brakowało też wśród polskich komunistów oraz przede wszystkim polskiej biedoty, szczególnie wiejskiej – wyrobników i służby dworskiej.

Żydzi padli ofiarą odpowiedzialności zbiorowej, a atmosferę pogromową doskonale podgrzała odezwa, którą wydał generał Władysław Sikorski, dowódca 5. Armii, późniejszy premier i Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych:

Ludu polski!

Bolszewickie bandy moskiewskie pod dowództwem żydowskich komisarzy ośmieliły się wkroczyć w granice Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej. Mało tego – stanęły pod murami ukochanej Warszawy i zagrażały naszej stolicy.

Ludu Polski! Cierpliwość żołnierza polskiego wyczerpała się. Wojska, stojące pod moim dowództwem, z wściekłością uderzyły na hordy bolszewików i rozbiły wraże bandy. Wróg rozpoczął paniczny odwrót. Część tych band została odcięta i obecnie włóczy się po lasach. Ludu włościański, nowe żniwa czekają na cię. Naostrz kosy, naostrz widły i siekiery i dalej na wroga. Niech poczują przeklęte bandy bolszewickie i żydowscy komisarze na swoich karkach moc twego ramienia, ostrze twych kos, wideł i siekier. Oszczędzaj tylko tych, którzy dobrowolnie złożą oręż i odstawiaj ich do komend wojskowych.

Atmosfera pogromowa panowała w mieście już zresztą wcześniej, zanim weszli do niego Rosjanie. Z powodu braków aprowizacyjnych, spowodowanych rekwizycjami na rzecz armii polskiej walczącej z bolszewikami, i wynikającej z nich drożyzny i głodu, ludność polska zaczęła obwiniać Żydów, w których rękach znajdowała się znaczna część handlu, o windowanie cen i spekulacje. Już 3 sierpnia 1920 roku ks. Halbersztadt dał znać miejscowemu rabinowi, iż ma być pogrom i że kościoły pozostaną otwarte w nocy, by Żydzi mogli się w nich schronić. Była to swoją drogą szlachetna postawa, zważywszy na fakt, iż w katolickich świątyniach szerzono wówczas antysemicką propagandę zrównującą wszystkich Żydów z bolszewikami.

Przebieg pogromu, dokonanego przez żołnierzy z trzech dywizji piechoty (14. Wielkopolskiej, 16. Pomorskiej i 21. Górskiej) wchodzących w skład 4. Armii pod dowództwem generała Leonarda Skierskiego, znamy z kilku relacji, między innymi z pisma członków łukowskiego kahału (gminy żydowskiej) do Tymczasowej Żydowskiej Rady Narodowej w Warszawie z 23 sierpnia 1920 roku:

“Dn. 17 sierpnia z rana, gdy weszli Polacy, odbył się formalny pogrom. Znaleźli się od razu chrześcijanie i chrześcijanki, którzy wskazywali żołnierzom mieszkania żydowskie, a ci w ciągu 2 dni rabowali sklepy i mieszkania. Czego nie mogli zabrać – niszczyli. Straty wynoszą 15 milionów mk. Rozal, właściciel browaru, miał szkody na milion marek.

Żołnierze otoczyli dom rabina Szmula Szlojmy Brauna i strzelali do okien, w końcu wyłamali drzwi i weszli do mieszkania, gdzie znajdował się rabin z rodziną i kilku sąsiadami. Z początku zarządzili osobistą rewizję obecnych i zabrali pieniądze oraz kosztowności, później zaczęli bić samego rabina, zrzucili go ze schodów i pobili kolbą w taki sposób, że został zraniony w głowę. Lekarze mówią, że był bliski śmierci. Młodzieniec Mordechaj Plug został ciężko raniony w domu rabina. Piekarza Berysza Lichtera zastrzelili, gdyż nie zdążył wyjąć na czas chleba, znajdującego się jeszcze w piecu.

Chana Manszpajzer została raniona wystrzałem przed własnym domem.

Pogrom ten trwał przez dwa dni i ucierpiało podczas niego 80% ludności żydowskiej. Przez cały czas trwania ekscesów oficerowie stali z daleka i nie przeszkadzali żołnierzom znęcać się nad ludnością żydowską, a nawet we wtorek, gdy już był wyznaczony Komendant Miasta, ekscesy nie ustawały.
Powróciła policja miejska, szykanująca Żydów; rozwiązała Straż Obywatelską (w której było wielu Żydów) pod pretekstem, że niedobrze broniła miasta. Nie mogła przecież bez broni przeciwstawić się uzbrojonym żołnierzom.

Obecnie jest już Komendant Miasta, ale położenie Żydów nie polepszyło się. Tak samo biją, rabują, łapią Żydów z mieszkań i każą im pędzić bydło do innych miast. Biada temu, kto się nie może wykupić, bo prowadzący włościanie biją wszystkich, niektórych zabijają, jako bolszewików. Żołnierze wrzucili do rzeki 3 Żydów, powracających z Międzyrzeca. Przedtem zdjęto im czapki i buty, rzucano w nich kamieniami, aby nie mogli się ratować, i bito każdego, kto się zbliżył, chcąc ich wyciągnąć z rzeki. Dopiero gdy nadeszły żony ich z milicjantami, wyciągnięto ich ledwie żywych i dotąd leżą chorzy. Chłopi biją każdego Żyda, którego spotykają poza miastem, pod pretekstem, że jest to bolszewik. Nikt nie ośmiela się wyjść z miasta i dlatego też panuje drożyzna (nie przywożą żywności); bogaci i biedni cierpią głód.

Chrześcijanie – mieszkańcy miasta, chłopi a także inteligencja nie przestają namawiać żołnierzy do rabunków, podczas których chłopki stoją na uboczu z koszami i zabierają mienie żydowskie. Wczoraj wieczorem o 12-tej żołnierze wchodzili do mieszkań żydowskich i brali Żydów do robót, przy czym zabrali, co się dało. Gdy przypadkowo wchodzili do chrześcijan, przepraszali, że zbudzili ich ze snu i że omylili się, gdyż myśleli, że tu mieszka Żyd.

Trwało to do rana. W całym mieście słychać było krzyki i wołania o pomoc, ale policja nie wtrącała się do tego. Położenie Żydów jest straszne, trudno sobie wyobrazić ich katusze i męki, szczególnie tych, którzy uciekali z bolszewikami”.

Owi uciekinierzy, którzy podążyli za wycofującymi się bolszewikami, nie byli w większości ich poplecznikami, tylko stroniącymi od polityki mieszkańcami miasta obawiającymi się skutków walk między Polakami i Rosjanami, do jakich mogło dojść w Łukowie. Przeczekać niebezpieczeństwo w lasach i po wsiach starały się całe rodziny – w tym bardzo wiele kobiet i dzieci. Poza tym panował strach, że polskie wojsko będzie karać za fiasko powszechnej mobilizacji, a wstąpienia w szeregi rodzimej armii unikało tak samo wielu Żydów, jak i Polaków.

Wracając zaś do pogromu, to wydarzenia sprzed stu lat zrelacjonowało też wielu naocznych świadków. Oto co zeznało czterech mieszkańców Łukowa – Sz. Arie, M. Frydman, L. Tykulski i M. Lubiński:

“Dn. 16 sierpnia, w poniedziałek, cofnęły się wojska bolszewickie. Nazajutrz wkroczyły wojska polskie. Od razu po ich wkroczeniu zaczęto rabować domy i sklepy żydowskie. W plądrowaniu brała udział także ludność polska z miasta i okolic. Została ograbiona większa część sklepów i domów. Sklepy żydowskie na rynku zostały tak obrabowane, że nawet podpalono półki. Przy plądrowaniu został zastrzelony Berek Lichter (piekarz), lat 43. Dom rabina Szmula Brauna ograbiono doszczętnie, zabrano dużo pieniędzy, bieliznę, kosztowności itp., przy czym samego rabina pobito dotkliwie, zraniono go w głowę tak, że jeszcze jest chory. Podczas plądrowania bito Żydów, nawet kobiety i dzieci. Mieszkańcy miasta, chrześcijanie wskazywali żołnierzom mieszkania żydowskie. Plądrowanie trwało od rana do godz. 4-5 po poł. Żołnierze wtargnęli do bóżnic, gdzie bili i rabowali obecnych tam Żydów.

Tego samego dnia przybył do miasta Naczelnik Państwa. Przywitała go delegacja ludności polskiej. Przyszła także delegacja żydowska z rabinem na czele, lecz nie została do Naczelnika dopuszczona. Po wyjeździe Naczelnika Państwa rabunki trwały nadal, tym razem już w ulicach bocznych. We środę, dn. 18 sierpnia, z samego rana, kazano otworzyć sklepy, aby żołnierze mogli robić zakupy. Żołnierze wchodzili do sklepów, brali towary, lecz nic nie płacili. Wtedy to Komendant Straży Obywatelskiej kazał znów sklepy pozamykać. Rabunki trwały przez kilka dni. Obecnie jest stosunkowo spokojnie, zdarzają się jeszcze pojedyncze wypadki rabunków i bicia Żydów przez żołnierzy. Były wypadki, że nawet oficerowie brali udział w plądrowaniu.

O kilka wiorst od miasta leży 12 trupów zabitych Żydów – uciekinierów. Są to mieszkańcy m. Łukowa i Żelechowa. Zabito ich, gdy wracali z Międzyrzeca do Łukowa. Kazano im wykopać dla siebie groby i rozstrzelano ich kulomiotem z samochodu. Dotychczas władza miejscowa nie pozwala Gminie Żydowskiej pochować ich na cmentarzu żydowskim.

W Jagodnie, w odległości 12 wiorst od Łukowa, żołnierze rozstrzelali 3 Żydów.

W piątek, d. 20 sierpnia r. b., zraniono wystrzałem Żydówkę, Chanę Manszpajzer, lat 36”.

Ostatecznie, gdy po miesiącu doszło do ekshumacji, okazało się, że zabitych było dziesięć osób, co oczywiście nie umniejsza winy polskich żołnierzy, którzy dokonali odrażającej egzekucji. Bez ustalenia, czy wszyscy pojmani dopuścili się zdrady państwa polskiego, zamordowali dziesięciu młodych mężczyzn. Byli to mieszkańcy Łukowa: Bejrysz Szklarz (36 lat), Boruch Wasserman (38 lat), Szlojma Gerecht (28 lat), Srul Majer Gerecht (35 lat), Josek Gdański (17 lat), nieznany z imienia syn Ariela rzeźnika (15 lat), syn Arie rzeźnika (16 lat), a także mieszkańcy Żelechowa: Abe Bacht (28 lat), Abram Trajtel Oberman (32 lata) i jedna osoba ze o nieustalonych personaliach ze Stanina.

Opis pogromu sporządziła też mieszkająca w Łukowie Etel Loterman. Choć w jej relacji przewijają się te same wątki, co w poprzednich zeznaniach, to jednak dodaje ona wiele ważnych szczegółów, jak choćby wspomina o szlachetnej postawie miejscowego lekarza Bronisława Chącińskiego, który starał się nie dopuścić do napaści na rabina Brauna:

“Gdy wojska polskie wkroczyły do miasta, żołnierze zaczęli od razu rabować Żydów i bić ich. Obrabowano m. in. rabina Frumke, Lejbusia Pachtera i innych, których nazwisk nie pamiętam; prawie wszystkie sklepy i mieszkania żydowskie zostały doszczętnie obrabowane.

M.in. żołnierze wtargnęli do «Berysza» (piekarza); rozgniewani tym, że im od razu nie otworzył drzwi, wpadli i zabili go, odrąbawszy mu głowę bagnetem, następnie obrabowali jego mieszkanie.

Do rabina wtargnęli przez balkon, gdyż nie chcieli ich wpuścić do mieszkania dr Chąciński i jeszcze jeden chrześcijanin; gdy żołnierze znaleźli się w pokoju rabina, zaczęli go bić i zranili go poważnie (ma rany na głowie), obrabowali także mieszkanie, zabrawszy prawie wszystko. Chcieli rabina i dzieci rozstrzelać na miejscu, lecz zaniechali tego zamiaru, ponieważ wydano im dużo pieniędzy i wszystkie kosztowności.

Koło Łukowa, na drodze do Krynki, żołnierze i chłopi okoliczni zamordowali 14 Żydów z Łukowa (byli to wyłącznie rzemieślnicy, nazwisk nie pamiętam); z początku pobili ich okrutnie i jeszcze żywych wrzucili do jamy, a następnie strzelali dopóty, dopóki się nie przekonali, że już nie żyją. Leżą tam dotychczas i nie pozwalają ich przewieźć na cmentarz żydowski.
Niedawno pewien chrześcijanin przywiózł Żyda z Łukowa, Szlojme Gopola (takie było jego przezwisko), ul. Jatkowa, którego znalazł na drodze do Łukowa; miał 12 ran na głowie, połamane ręce, był w ogóle okrutnie skatowany i strasznie zeszpecony przez rany, zadane mu przez żołnierzy i chłopów, żył jeszcze do nocy – następnie zmarł w strasznych męczarniach. Pochowano go w Łukowie”.

Pogrom łukowski był przykładem zastosowania odpowiedzialności zbiorowej – za czyny pojedynczych ludzi czy grup odpowiedziała cała, licząca kilka tysięcy osób społeczność żydowska miasta. Do głosu doszły głębokie uprzedzenia, a z powodu rozpowszechnionego antysemityzmu w każdym Żydzie widziano wroga. Tym razem przybrał on postać ziejącego nienawiścią do Polski poplecznika bolszewików. Zaś metody, jakimi rozprawiano się z Żydami, żywo przypominają te, po jakie sięgnięto, gdy dwie dekady później getto w Łukowie było likwidowane przez nazistów, przy wydatnej pomocy miejscowej ludności. Wywlekanie ludzi z domów, bicie, wskazywanie żołnierzom, gdzie ukryli się Żydzi, niszczenie i grabienie ich mienia, a także rozstrzelanie i wrzucenie ciał do dołu – sceny takie, tyle że zwielokrotnione, powróciły, gdy miasto opanowali Niemcy. W 1920 roku w tak bestialski sposób swych żydowskich współobywateli potraktowali Polacy.

Autor: Krzysztof Czubaszek

***

(Od Autora)

O pogromie z 1920 roku pisałem obszernie w książce “Żydzi Łukowa i okolic”. Już po jej ukazaniu się (w 2008 roku) temat ten poruszył Paweł Borek w artykule „Organizacja i funkcjonowanie rewkomów na terenie powiatu łukowskiego (11-17 sierpnia 1920 r.)”, opublikowanym w 2015 roku w „Radzyńskim Roczniku Humanistycznym” (cytując mnie i uściślając drobne szczegóły). Ostatnio natomiast (w 2019 roku), w drugim tomie opracowania „Pogromy Żydów na ziemiach polskich w XIX i XX wieku” pod redakcją naukową Kamila Kijka, Artura Markowskiego i Konrada Zielińskiego, obszerne studium na ten temat pt. „Pogrom w Łukowie podczas wojny 1920 r. – przyczyny, przebieg i skutki” zamieściła Alicja Gontarek (także przywołując moją książkę).
Relacje dotyczące pogromu przytaczam za swoją książką (w lekko zmodernizowanej pisowni), a nazwiska rozstrzelanych Żydów podaję za Alicją Gontarek. Źródła tych informacji wymienione są we wspomnianych publikacjach.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.