Obrazki (z) ginącego imperium25 min.

Antoni Wespański w swoim Gabinecie.

“Wysłany dla tępienia cholery i dżumy w Syryi, Palestynie i na Bałkanie” – słowa ze wspomnienia pośmiertnego zamieszczonego w dzienniku “Naprzód” (26.04.1920) wydają się najlepiej oddawać treść mojego artykułu jak i działalność jego bohatera. Antoni Wespański, urodzony w Warszawie lekarz krakowski, zmobilizowany, odbywał służbę wojskową w armii austro-węgierskiej na terenie Imperium Osmańskiego. Wprawdzie poświęciłam mu już tekst na stronie Historii Miasta Łukowa (“Kartka z Wielkiej Wojny”), miał on jednak pewne ograniczenia. Na podstawie dostępnych wówczas źródeł, bazując głównie na archiwalnych notatkach służbowych i wzmiankach prasowych, skupiłam się na życiu lekarza przed I wojną światową i po niej. Poza kartką, która stała się tytułem tekstu, niewiele było informacji o służbie lekarza na terenie Imperium Osmańskiego i ogólnie podczas wojny. Przez ponad rok przybyło wiadomości o A. Wespańskim a materiał rozrósł się. Niektóre przypuszczenia okazały się słuszne, inne mniej. Obecny artykuł jest uzupełnieniem i rodzajem aktualizacji stanu wiedzy. Chciałabym w nim uniknąć powtórzeń, (zainteresowani mogą przeczytać “Kartkę” w dowolnej chwili), a raczej postawić pytanie: czy zmarli mogą opowiedzieć swoją historię? Czy ma ona dla nas jakąś wartość? W “Kartce” siłą rzeczy osoby trzecie wyrażały opinię o doktorze. Tym razem on sam może przemówić dzięki zdjęciom i pocztówkom, które przetrwały ponad sto lat. Jest w pewnym sensie współautorem tego artykułu. Pozwala to przedstawić jego pełniejszy obraz jako człowieka. A skoro o obrazie mowa, czytelników wcześniejszego artykułu uderzał zapewne brak wizerunku głównego bohatera. Teraz jest wręcz na odwrót. Można powiedzieć, że poszukiwany materiał przerósł poszukującego. W rodzinnym archiwum pani Teresy Szachtsznajder-Bzdyry znajduje się wiele interesujących, starych zdjęć. Niestety nie jest to miejsce na eksponowanie wszystkich. Dziś możemy jednak spojrzeć w twarz doktorowi Antoniemu i nie tylko jemu.

Antoni Wespański (1873-1920) w cywilu
(Zakład fotograficzny Józef Bryniarski, Kraków; własność prywatna)

i w swoim gabinecie
(fot. nieznany; własność prywatna)

Kraków

Oprócz zdjęć z rodzinnego zbioru pani Teresy w Muzeum Krakowa znajduje się album podarowany przez rodzinę dr Mieczysława Górki. Zawiera on 424 zdjęcia dokumentujące życie 1.Szpitala Epidemiologicznego (w wersji oryginalnej Epidemicznego) w Krakowie w czasie I wojny światowej i krótko po niej. Szpital Epidemiczny powstał na potrzeby armii z połączenia funkcjonujących wcześniej szpitali: zakonu Bonifratrów istniejącego zresztą do dziś przy ul. Trynitarskiej i Żydowskiego przy ul. Skawińskiej. Komendantem powstałej placówki lecznictwa wojskowego był najpierw Leopold Arzt a następnie w latach 1916-1918 dr Jan Frączkiewicz do którego A. Wespański wysłał kartkę pocztową 20.12.1917 roku (Kartka z Wielkiej Wojny). Fotografie przedstawiają lekarzy przy pracy i w czasie wolnym, sale chorych, przyszpitalny ogród, personel pomocniczy, jeńców rosyjskich oraz szczególnie ostatnio aktualny temat – szczepienia, głównie personelu medycznego, przeciwko chorobom zakaźnym. Na 47 zdjęciach z tego albumu doktor Wespański jest rozpoznawalny. W tym właśnie szpitalu odbywał służbę, prawdopodobnie w latach 1914-1916.

Antoni Wespański w mundurze armii austrowęgierskiej.
(fot. nieznany, takie samo zdjęcie w albumie M. Górki, własność prywatna)

Często pojawia się na zdjęciach w otoczeniu jeńców rosyjskich. Trudno powiedzieć, czy zajmował się nimi szczególnie ze względów osobistych, czy też był do nich przydzielony. W końcu urodził się i wychował w zaborze rosyjskim. Nie wiadomo, kto jest autorem zdjęć, być może część wykonał dr Mieczysław Górka, a inne zostały mu podarowane prze kolegów, aby mógł stworzyć pełny obraz szpitala czasów wojny. Około dwudziestu kilku fotografii zostało wykonanych na terenie Bałkanów, głównie dzisiejszej Albanii. W. Szczepanik (Austro-węgierska wojskowa służba medyczna podczas I wojny światowej. Próba analizy źródła ikonograficznego – albumu dr. Mieczysława Górki) przypuszcza, że Wespański był na froncie bałkańskim. Brak jednak co do tego pewności. Jedną z poszlak jest zdjęcie doktora Antoniego (nr 166 w albumie) w mundurze jednostek bośniacko-hercegowińskich oraz przedstawienie austriackiego i tureckiego personelu szpitala polowego z 26.03.1917

Austriacki i turecki personel szpitala polowego, pierwszy od góry, w tureckiej czapce A. Wespański
(fot. nieznany, zdjęcie wysłane do Krakowa 26.03.1917, własność prywatna)

Określenie “szpital polowy” implikuje bliskość frontu. Także fragment tekstu na odwrotnej stronie budzi podobne skojarzenia “Myślałem, że może będę mógł się z Wami zobaczyć na Święta, ale z naszym stąd odjazdem strasznie idzie wolno. W Dywizji jeszcze nic o naszym odjeździe nie wiedzą”. Niestety zdjęcie było zapewne dołączone do listu, nie ma więc na nim żadnych pieczęci ani adresu. Nazwa miejscowości pojawia się dopiero w korespondencji z 20.04 tego roku. “Dziś dostałem list od Mamusi z 30.III i kupę gazet jeszcze z marca. Wróciło wszystko z Radoleva (?)” Czy chodzi o Radolevo przy granicy bułgarsko-greckiej, które było świadkiem zatargu granicznego w maju 1913 roku podczas I wojny bałkańskiej?

Konstantynopol

Bardzo dobrze jest za to udokumentowany pobyt A. Wespańskiego w Konstantynopolu i Damaszku. Pomiędzy kwietniem 1917 a czerwcem 1918 roku wysłał on do córki Janiny ponad 30 kartek (tyle się zachowało) oraz dwie do żony. Identyfikacja, które są adresowane do żony, a które do córki jest trudna. Obie nosiły to samo imię – Janina i oczywiście takie samo nazwisko, odróżnia je jedynie podpis “ojciec” lub “Tosiek”. W kartce do córki z 12.04 1917 pisze: “Przesyłam Ci ucałowania i pozdrowienia z Konstantynopola i donoszę, że od dziś w nocy jestem na miejscu. Jutro będę się meldować i dowiem się co dalej ze mną będzie.” Niedługo też zawiadomił córkę o swoim nowym przydziale: “pojutrze przenoszę się do Azyi, do Haidar-paszy” (koresp. z 25.04 1917). Dworzec kolejowy Haidarpasza (Haydarpaşa), o którym mówi doktor został zbudowany za panowania osmańskiego sułtana Abdülhamida II przez niemieckich architektów Otto Rittera i Helmuta Cuno, jako punkt początkowy linii kolejowej Stambuł-Bagdad. Część pasażerską oddano do użytku w 1909 roku.

Dworzec Haydarpaşa w Stambule
(pocztówka po 1909 roku, wydawca nieznany, źródło: Wikimedia Commons)

Tak zwana Kolej Bagdadzka łączyła te dwa duże miasta Imperium, a poprzez linię hidżaską sięgała przez Damaszek do Medyny w dzisiejszej Arabii Saudyjskiej. Sfinansowana przez Deutsche Bank miała być częścią połączenia Berlin – Bagdad, prowadzącego następnie aż do portu Basra w dzisiejszym Iraku. Oczywiście głównym celem Niemców był łatwy dostęp do pól naftowych. Ten ostatni odcinek nigdy nie został jednak zrealizowany, przeszkodził temu wybuch I wojny światowej. Generalnie Imperium Osmańskie miało bardzo słabą sieć kolejową, budowaną głównie przez obce mocarstwa. Ludzie i towary przemieszczali się drogami rzecznymi, na grzbietach zwierząt, wozach lub rzadziej ciężarówkach. Był to wciąż kraj wędrujących karawan i transportu konnego. Nawet ruch pomiędzy dwoma częściami Stambułu odbywał się przy użyciu statków i łodzi. W czasie wojny z dworca Sirkeçi w części europejskie do Haidarpasza w części azjatyckiej przewożono tak żołnierzy, uzbrojenie i zaopatrzenie z sojuszniczych państw centralnych, a następnie wysyłano wszystko koleją i dalej transportowano przy użyciu lokalnych środków na linię frontu. Łatwość przerzucenia koleją żołnierzy i zaopatrzenia do odległych miast wielkiego Imperium oraz mała efektywność tradycyjnych środków transportu sprawiła, że doradcy z armii niemieckiej wybrali Haidarpaszę na miejsce koncentracji wojska. W sąsiedztwie dworca powstał rozległy obóz i centrum administracyjno-spedycyjne ze sprzętem wojskowym oczekującym na wysyłkę na front. Teren stał się gigantycznym arsenałem. Obok magazynów broni i amunicji funkcjonowały obozy żołnierskie, biura wojskowe i placówki medyczne. To sprowadziło na Haidarpaszę nieszczęście. W dniu 06.09.1917 roku o godzinie 16.30 nastąpił potężny wybuch, którego rezultatem był trwający wiele godzin pożar. Ogromne eksplozje zabijały żołnierzy osmańskich, niemieckich i austriackich a także cywilów. Spowodowały też wielkie straty materialne. Budynek stacji, budynki pomocnicze, głównie magazyny oraz tory i część składów pociągów zostały poważnie uszkodzone. Dworzec stał się praktycznie nieużyteczny do końca wojny. Katastrofa została ocenzurowana w prasie a liczby ofiar nigdy nie ujawniono, niektóre szacunki podają, że zginęło około 1000 osób. Miała poważny wpływ na zaopatrzenie wojsk osmańskich walczących z brytyjskimi i arabskimi oddziałami na Bliskim Wschodzie. Wybuch nastąpił w czasie wzmożonej koncentracji sprzętu i ludzi przed wysyłką na front palestyński, podejrzewa się więc sabotaż angielski lub francuski. Teorie spiskowe podają nawet nazwisko ormiańskiego lekarza, który miał tego dokonać.

W korespondencji Antoniego Wespańskiego brak jakichkolwiek wzmianek o tym wydarzeniu, co jest zrozumiałe ze względu na cenzurę. Bardzo jednak prawdopodobne, że nie było go w Konstantynopolu w tym czasie. Spędzał urlop w Krakowie. O swoich planach spotkania z rodziną pisał wcześniej (27.07.1917): “Jutro idę jeszcze do naszej Komendy z podaniem, bo rozchodzi się o to jak długi urlop dostanę” oraz pod datą 29.07.1917 “tak się strasznie rozbrykałem przed wyjazdem, że nie mogę usiedzieć w domu. Chodzę na spacery do miast Kpa (Konstantynopola), za miasto i wszystko zaczyna mi się podobać, a myślałem, żem już na wszystko zobojętniał” i kilka linijek dalej “Dnia 4/8 wybieram się w drogę. Jadę prosto do domu, Bałkańskim 1 kl. wagonem sypialnym aż do Osterbergu (?), tam się przesiadam i dalej.”Zaś 27.09 “Czasem tak mi tęskno za Wami jakbym już z kilka lat Was nie widział, a to dopiero 3 tygodnie upłynęło od mego wyjazdu z domu. Śnicie mi się prawie co noc”.

San Stefano (dzisiaj Yeşilköy, dzielnica Stambułu) kartka pocztowa z pocz. XX w, wydawca MB, wysłana 27.09.1917r;
(własność prywatna)

Ta sama kartka, strona tekstowa z pieczęcią “K.u.K. Bahnhofstelle Haidar-Pacha”

Odejmując trzy tygodnie od 27 września otrzymamy dokładnie szóstego. Nie wiadomo, czy wrócił wezwany pilnie w związku z zaistniałą sytuacja, czy też był to zaplanowany wcześniej termin. Powrót A. Wespańskiego z urlopu zbiegł się z wycofaniem 20. osmańskiej dywizji z Galicji. Wprawdzie opuściła ona swoje pozycje już w drugiej połowie sierpnia, ale transport dużej ilości sprzętu i ludzi było sporym wyzwaniem logistycznym i trzon formacji dotarł do Stambułu na początku września. Nie wiadomo, czy drogi powrotu Wespańskiego i tureckich żołnierzy skrzyżowały się. Zapewne przynajmniej częściowo tak. Możliwe, że wybuch na dworcu miał na celu utrudnienie żołnierzom tej dywizji dotarcie na front.

Sprawą ważną w korespondencji wojskowej są dane adresowe i pieczęci. Na pocztówkach wysłanych przez A. Wespańskiego ze Stambułu oprócz okrągłej z napisem Feldpost 451 (poczta polowa 451) pojawia się także “K.u.K. Bahnhofstelle Haidar-Pacha” (C.K. Dworzec Haidarpasz) oraz K.u.k öst.ung. Militärstationskommando in Konstantinopel (Dowództwo Stacji Wojskowej w Konstantynopolu). W adresie podaje swoje imię i nazwisko oraz zwrot “durch den k. u k Militärbevollmächtigten” (przez przedstawicielstwo wojskowe) lub według współczesnego nazewnictwa przez biuro attaché wojskowego. Taki zwrot sugeruje jakąś bezpośrednią formę podległości attaché wojskowemu i znika z korespondencji Wespańskiego na początku czerwca 1917r. Od 1909 roku funkcje attaché Austro-Węgier pełnił urodzony w Jarosławiu Józef Pomiankowski, osoba niezwykle wpływowa, określany często jako dyplomata, szef własnego wywiadu, ambasador kultury. Według niektórych źródeł usilnie pracował nad osłabieniem pozycji sojuszniczych Niemiec w Imperium Osmańskim. Po wojnie zresztą wstąpił do polskiej armii. Czy miał jakiś wpływ na wybór lekarzy i oficerów przysłanych do Stambułu? To kwestia otwarta, cenił jednak profesjonalizm i rzetelną pracę.

Jerozolima

Jeszcze przez kilka tygodni Antoni Wespański podaje adres Haidarpasza. W tej korespondencji przewija się jednak często temat wyjazdu do Jerozolimy. Oddajmy głos samemu doktorowi. We wspomnianej już kartce z 27.09 pisze on: “Może to już jedna z ostatnich kartek z K[onstantynopola] jaką do Ciebie dziś piszę, bo prawdopodobnie w pierwszych dniach października ruszę w dalszą drogę” a 8.X 1917 “Wyjazd mój się odwleka z dnia na dzień, ale jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze, a byłbym zły, gdyby uciekło”. Wydaje się jednak, że uciekło, ale o tym dalej. Fragment z 13.X 1917 “Za kilka dni wyruszę w drogę. Dostaję już trochę mego nerwowego niepokoju, tylko nie mam się na kim mścić. Kol (imię lub nazwisko trudne do odczytu) już przyjechał. Życzę sobie, żebym i ja tak wyglądał jak on po powrocie z Jeruzalem. Wygląda dobrze, utył na tamtejszym wikcie i opalony jak Cygan. Podobno otoczenie (?) i warunki było doskonałe. Szpital cacko, z terasą, z której roztacza się cudny widok na miasto i całą okolicę” ” i pod tą samą datą “jadę w następną sobotę 17.X. Jedzie nas 5, więc będzie raźniej”. Już w drodze, z Damaszku, wysłał 30.X wiadomość: “Dziś o 11 1/2 w południe ruszam dalej. Obecnie jest 1/2 do 8ej rano. Przespawszy się, wypocząwszy – czekam na godzinę odjazdu… Mam nadzieję zdrowo i cało dojechać na miejsce, skąd zaraz do was napiszę.”

Ulice Damaszku, pocztówka z początku XX w, wysłana 30.10.1917r.
(własność prywatna)

Ta sama pocztówka, strona z korespondencją i pieczęciami wojskowymi

Doktor na tej kartce podaje adres: k. u. k Reservespital Jeruzalem, Feldpost 452. Oprócz adresu i numeru poczty polowej pojawia się jeszcze stempel: Feldpost Mil[itär]Miss[ion] Damaskus oraz co ciekawe K. u.K. Etappenposten Damaskus der Geb[irgs]Haub[itz]Div[ision] von Marno (posterunek etapowy dywizji haubic górskich von Marno). Dywizja zyskała swoje określenie od nazwiska pierwszego dowódcy majora Adolfa Marno von Eichenhorst, wysłana do Palestyny w 1916 roku, składała się głównie z Węgrów i Słowaków. Z tego powodu zyskała sobie dużo sympatii i zainteresowania historyków i pasjonatów wojskowości na Węgrzech. Dowodzenie w marcu 1917 roku przejął urodzony we Lwowie kapitan Władysław Truszkowski. Poległ on 26.03.1917, w pierwszym dniu bitwy pod Gazą. Straty dywizji w tym dniu wyniosły pięciu zabitych. Wszyscy zostali pochowani w ogrodzie w Gazie. Nie mamy korespondencji A. Wespańskiego z Jerozolimy. Z palestyńskiego epizodu wojennego oprócz pustej kartki z widokiem wnętrza meczetu Al-Aksa (Jerozolima) w zbiorze Pani Teresy Szachtsznajder zachowało się jeszcze zdjęcie grobów 5 zabitych austro-wegierskich żołnierzy.

Groby żołnierzy austrowęgierskich poległych w bitwie pod Gazą,
(fot. nieznany, 1917r, na odwrocie dopisek ” z prawej str. 2 grób Truszkowskiego”, własność prywatna)

Dopisek na odwrocie informuje: “z prawej str. 2 grób Truszkowskiego”. Kapitan Truszkowski cieszył się pośmiertną sławą bohatera. Zdjęcia nie mógł wykonać sam Wespański, ponieważ w tym czasie przebywał w Konatantynopolu. Musiało ono powstać pomiędzy 26.03 a 12.04, kiedy to ciało kapitana ekshumowano i przeniesiono do krypty zakonu asumpcjonistów w Jerozolimie, aby bohater miał godniejsze miejsce spoczynku. To pierwsza, ale nie ostatnia ekshumacja i pochówek lwowianina. Był kilkakrotnie grzebany i wyjmowany z grobu na skutek zakrętów historii. Po zwycięstwie Ententy i powrocie francuskich zakonników jako oficer wrogiej armii został wyjęty z krypty i przeniesiony do prostego grobu na innym cmentarzu. następnie zaliczony pośmiertnie w poczet polskiej armii, znów stał się “sojusznikiem” Francji i powrócił do dawniej zajmowanej krypty. Wybudowano mu też nagrobek w rodzinnym mieście, w którym nie spoczął, zapewne w skutek kolejnych zakrętów historii. Obszerniej pisze o tym Tamás Sajó w artykule Lemberg: the fifth grave of the hero of Gaza. (Lwów: piąty grób bohatera Gazy). Historia ta, dość dziwna, odzwierciedla problemy z utożsamianiem narodowości z noszonym mundurem. W czasie walk w Palestynie Truszkowski uchodził za Polaka i austrowęgierskiego bohatera i zapewne ktoś z dywizji von Marno dał fotografie innemu Polakowi – Wespańskiemu. Jak widać z powyżej cytowanej korespondencji doktor Antoni, bardzo chciał pojechać do Jerozolimy i zachwalał córce szpitalne warunki, ale jego pobyt tam był raczej krótki. W południe 30 października wyruszył z Damaszku, a kilkanaście godzin później, 31. rankiem rozpoczął się brytyjski atak na Beer Szewę. Jest to początek trzeciej bitwy o Gazę, choć tym razem Brytyjczycy zamiast jak przy dwóch poprzednich, nieskutecznych atakach uderzyć na to nadmorskie miasto skierowali się na pustynię Negew. Manewr był niezwykle trafny i już po kilku godzinach obrona turecka załamała się. Walki trwały dalej, ale Brytyjczycy już w połowie listopada zbliżyli się niebezpiecznie do Jerozolimy. Generał Allenby wkroczył do świętego miasta 9 grudnia. Wszystkie jednostki i placówki medyczne osmańskie i państw centralnych zostały wcześniej ewakuowane. Jeśli Wespański towarzyszył dywizji von Marno, to jego pobyt w mieście był jeszcze krótszy, część formacji wycofywała się z powodu strat technicznych w stronę Damaszku już na początku listopada. Wydaje się jednak, że dotarł do Szpitala Rezerwowego w Jerozolimie, ulokowanego w zaanektowanym monasterze Ratisbonne, gdzie ze względu na ofensywę i późniejszą ewakuację miał mnóstwo pracy i mało czasu na podziwianie świętego miasta. Ewakuacja tak dużej placówki, mieszczącej 200 łóżek i położonego w pobliżu domu rekonwalescencyjnego dla 150 chorych wymagała olbrzymiego zaangażowania. Pusta kartka z Jerozolimy jest, więc pewnym symbolem tego “co uciekło” nie tylko doktorowi Wespańskiemu, ale i całemu sojuszowi państw centralnych.

Damaszek

Reservespital został przeniesiony do Damaszku, tam też udała się dywizja von Marno, aby uzupełnić straty. Przez kilka miesięcy na froncie bliskowschodnim trwał zastój. Część wojsk angielskich ku niezadowoleniu generała Allenbiego wysłano do Europy, aby walczyły w pochłaniających coraz więcej ofiar okopach we Francji. Z Damaszku pochodzi kilka fotografii w zbiorze p. Szachtsznajder-Bzdyry oraz siedem w albumie M. Górki znajdującym się w Muzeum Krakowa. Są to głównie przedstawienia personelu medycznego, Wielkiego Bazaru i samego doktora w stroju orientalnym. Pod jednym ze zdjęć, mało wyraźnym zresztą, przedstawiającym grupę ludzi na starej ciężarówce widnieje podpis “31(!).04.1918, Dr. Wespański jedzie do Beyruthu”. Jest to pomyłka w dacie lub pobyt naszego lekarza w tym mieście był krótki, ponieważ 19.05 “pozuje” on do zdjęcia w ogrodzie szpitalnym w Damaszku.

W ogrodzie szpitalnym w Damaszku, A. Wespański drugi od lewej
(zdjęcie wysłane 19.05.1918r; własność prywatna)

Z obecnej syryjskiej stolicy zachowało się również niewiele kartek pocztowych. Brak w nich jakichś interesujących wiadomości o autorze, dominują życzenia imieninowe. Z zapewnień o uczuciach i tęsknocie przebija pesymizm i ton powątpiewania w przyszłość. “Posyłam Ci dziś tylko karteczkę, bo nie mam czasu na pisanie listu. Przed kilku dniami posłałem Ci drugie 100K, abyś mogła sobie co sprawić, podzelować buciki lub coś podobnego….Serdecznie Cię całuję. Jeżeli się zobaczymy dostaniesz ode mnie kilka ładnych pamiątek, takich jakie bardzo lubisz” (18.04.1918), inny cytat w podobnym duchu “Kochanej Janince przy nadchodzącym dniu Jej imienin serdeczne życzenia zdrowia i spełnienia wszystkich nadziei, które nie tylko w Twojem, ale w sercach milionów żarzą się od lat wielu”.

Rabwat Dimashq, tradycyjne miejsce rekreacyjne mieszkańców Damaszku tak dziś jak i ponad sto lat temu
(fot. nieznany, zdjęcie wysłane 05.06.1918 roku, dopisek “Z najbliższych okolic Damaszku. Przychodzę tu często myśleć o Was. Tosiek”; własność prywatna)

Ta sama kartka, strona tekstowa z pieczątką K.u.K. öst.ung. Mob. Res. Spital in Damaskus (Mobilny Szpital Rezerwowy w Damaszku).
(własność prywatna)

Fragment ostatniej z zachowanych kartek, z dnia 10.6.1918, wydaje się najbardziej pesymistyczny – “w twojem młodem serduszku budzi się dopiero życie, w mojem gasną powoli wszystkie nadzieje”. Co działo się z doktorem po tej dacie pozostaje przypuszczeniem. Ofensywa wojsk brytyjskich, nazywana bitwą pod Megiddo rozpoczęła się 19 wrześniu 1918 roku i przebiegła błyskawicznie. Armia turecka poszła w rozsypkę i nastąpił jej odwrót w kierunku Damaszku. Właściwsze będzie raczej określenie wielka ucieczka. Od 27 września trwał pościg i ustawiczne nękanie wroga przez wojska brytyjskie i oddziały arabskich sprzymierzeńców. Arabscy powstańcy wkroczyli do miasta jako pierwsi w dniu 01 października. Wycofanie służb medycznych i wojsk osmańskich oraz kontyngentów państw centralnych odbywało się w jeszcze większym pośpiechu niż w przypadku Jerozolimy. Turcy pozostawili nawet chorych i rannych. Czy A. Wespański był w Damaszku do końca i opuścił miasto 30 września? Brakuje informacji, ale raczej nikt nie odsyłał tak potrzebnych lekarzy, gdy trwały walki i szerzyły się choroby.

Kraków

Ostateczna ewakuacja wojsk austro-węgierskich miała miejsce w listopadzie i grudniu 1918 r. Zorganizowany przez attaché Pomiankowskiego transport objął ocalałych 200 oficerów i 1050 żołnierzy C.K.armii. Zostali przewiezieni włoskim statkiem z Konstantynopola do Triestu. Czy był wśród nich nasz doktor? Można by tak uważać, gdyby nie znajdujące się w Archiwum w Krakowie pismo wicekonsula Republiki Czechosłowacji z 15.09.1921 roku do dyrekcji policji w tym mieście z prośbą o podanie adresu A. Wespańskiego, “który był 1918 roku nadlekarzem przy komendzie uzupełnień L:16 krajowej obrony w Krakowie”. Trudno podejrzewać, że wicekonsul był osobą źle poinformowaną, więc doktor Wespański pojawił się zapewne w Krakowie przed końcem 1918 roku. Czekały na niego stęskniona żona i córka. Janina w czasie wojny mieszkała z macochą przy ulicy Karmelickiej. Musiała być z nią w dobrych stosunkach, bo Antoni Wespański pisze często “ucałuj rączki Mamusi” lub “uściskaj Mamusię”. Wyrazy tęsknoty i uczuć oraz zwykłe informacje o pogodzie, otrzymanych gazetach, codziennym zmęczeniu i drobnych radościach doktor Antoni umieszczał na pięknych wizualnie czarno-białych lub akwarelowych kartkach. Ten kolorowy, akwarelowy świat idealnie pasuje do wyobrażeń człowieka z Europy o Wschodzie. Jest przykładem fascynacji otaczającą egzotyczną kulturą: “Siedzę w tej chwili w kawiarni tureckiej w Skutari (Chryzopol, dziś dzielnica Stambułu) i patrzę na tłum handlarzy i przekupniów podobnych jak ci …na kartce”. Słońce praży wściekle.

Targ w Skutari (dziś dzielnica Stambułu)
(kartka pocztowa, wydawca E. F. Rochat, Constantinople, Editions d’Art de l’Orient, ilustr. Warwick Goble; własność prywatna)

Ta sama kartka, strona tekstowa, z pieczęcią K.u.k öst.ung. Militärstationskommando in Konstantinopel (Dowództwo Stacji Wojskowej w Konstantynopolu), wysłana 06.06.1917r

Ten urokliwy świat, który zachwycał wielu ludzi Zachodu ulegał właśnie zagładzie. Imperium Osmańskie rozpadło się po ponad 400 latach. Niezmienny od wieków styl życia ulegał gwałtownej transformacji, ginął bezpowrotnie. Postępujący po Wielkiej Wojnie proces europeizacji zatarł wiele śladów przeszłości. Pocztówki ukazują zapisane na starej fotografii obrazy z życia Stambułu, Damaszku, miejsca, twarze, barwy i klimat miast sprzed ponad stu lat.

Kartka akwarelowa, początek XX w.
(wydawca Henry’s Post Card, ilustr. J. Pawlikiewitz, wysłana 25.04.1917r; własność prywatna)

Kartki dokumentują wojenne losy lekarza, ale są przede wszystkim świadectwem wielkiej miłości ojcowskiej do nastoletniej córki: “kochana Janinko”, “moja najdroższa córeczko ….nie potrzebuję Cię zapewniać, że twe nadzieje i marzenia zawsze miały i mieć będą osobny kącik w mojem sercu”. (10.06.1918), “całuję Cię z całego serca”, “ściskam Cię z całej duszy” To tylko kilka prostych zwrotów, mają jednak duży ładunek emocji. Pocztówki do tej młodej osoby były wysyłane regularnie, w pewnym okresie nawet codziennie. Stworzyły zwartą kolekcję. Ojciec zresztą świadomie ją budował unikając wysyłania takich samych egzemplarzy, czy też mało interesujących jego zdaniem widoków. Często też pytał lub stwierdzał: “posyłam Ci ładną karteczkę do twych zbiorów” lub “posyłam Ci dziś karteczkę mniej banalną, z której zdaje się będziesz zadowoloną” oraz “znalazłem jeszcze jedną czarną kartkę w szufladzie, więc Ci ją posyłam, choć nie wiem, czy Ci już poprzednio takiej nie posłałem. Pojutrze będę w Konst.[antynopolu] to kupię kilka”.

Kolejna informacja o Antonim Wespańskim pochodzi z lutego 1920 roku. Jego młoda żona nie żyje już wtedy od kilku miesięcy. On sam jest komendantem 1 Szpitala Epidemicznego, w którym pracował przed wyjazdem. Funkcja ta zresztą kosztowała go wiele zdrowia. Czy był chory wcześniej? W niespełna dwa lata po napisaniu kartki o utracie nadziei nie żył. Jeszcze z Konstantynopola pisał do żony znamienne słowa: “O mnie moja droga nie obawiaj się. jestem ostrożny więcej jak kiedykolwiek, bo mi wcale nie zależy na tem, aby być bohaterem, ofiarą swego zawodu” (5.5.1917). Czy patrząc na koniec jego życia nie można odnieść wrażenia, że tak się jednak stało, ale to zdarzyło się już w innym kraju, innej rzeczywistości.

Tablica nagrobna A. Wespańskiego na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
(fot. T. Szachtsznajder-Bzdyra)

Łuków

Upadły wielkie imperia. Na gruzach powstawały nowe państwa, rodziły się nowe konflikty. Osierocona Janina przybyła do rodzinnego miasta swojej matki. Zamieszkała u wujostwa Stilkrów. Rok później poślubiła Stefana Miernickiego. Co pozostało po jej ojcu? Zdjęcia, listy, kartki, linijki zapisanego tekstu, słowa kiedyś tak przez nią wyczekiwane. Nawet gdy po kilku latach opuściła Łuków zabrała je ze sobą. Przechowywała kartki od ojca i rodzinne zdjęcia przez kilka dziesięcioleci, chroniąc przed burzami dziejowymi. Przekazała je swojej wnuczce. Są dziś materialnym śladem minionych czasów. Na ich podstawie można odtworzyć losy jednego człowieka i historię jego rodziny. To jedyna wątła nić łącząca pokolenia. Dzięki niej przeszłość jest wciąż obecna wśród nas.

A. Wespański z żoną Jadwigą (z domu Stilkr ) oraz córką Janiną (ur.1900) i synem Zbigniewem (ur.1901)
(zdjęcie wykonane ok.1903 roku, fot. nieznany, własność prywatna)

A. Wespański (pierwszy od prawej) z drugą żoną Janiną (siedzi poniżej) oraz dziećmi Janiną i Zbyszkiem.
(fot. nieznany; własność prywatna)

Piotr Stilkr (pierwszy od lewej) geodeta, ojciec Jadwigi i Antoniego, teść A. Wespańskiego.
(fot. nieznany; własność prywatna)

Jadwiga ze Stilkrów, pierwsza żona A. Wespańskiego, zdjęcie z wykonane w Zakopanem pomiędzy 1900 a 1905 rokiem.
(Zakład Fotograficzny Ludwik Koehler, Lwów, Zakopane; własność prywatna)

Antoni Stilkr, szwagier A. Wespańskiego, przy pomiarach geodezyjnych.
(fot. nieznany, własność prywatna)

“Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci”
– Wisława Szymborska.

Autor: Marzena Romaniuk

* Gorące podziękowania dla pani Teresy Szachtsznajder-Bzdyry za udostępnienie kartek i zdjęć rodzinnych.


Podstawowa bibliografia

– Demirci S.,Cosar N., Haidar Pasha Station in World War I, Conference:Stations at War 1914-1918” Eylül 2014 https://www.researchgate.net/publication

– Sajó Tamás, Lemberg: the fifth grave of the hero of Gaza, /riowang.blogspot.com/2012/05/

– Szczepanik W., Austro-węgierska wojskowa służba medyczna podczas I wojny światowej. Próba analizy źródła ikonograficznego – albumu dr Mieczysława Gorki, “Krzysztofory” t.37

– Bebak M., Wokół bonifraterskiej „Kolędy” z czasów I wojny światowej, Z klasztornych archiwów. Bonifratrzy w służbie chorym, KWARTALNIK 4/2020

– Österreich-Ungarns Truppen in Palästina /de.wikipedia.org/wiki/

– www.turkishpostcards.com

– Stambuł. Dwa światy jedno miasto, Kraków 2018

1 komentarz

  1. TomaszTomasz03-05-2024

    Z ciekawością przeczytałem! Ów “Osterberg” to może “Oderberg”, czyli Bohumin? Jeśli chodzi o Division von Marno – to niemczyzna gmatwa sprawę, w przekładzie na polski powinien być to “Dywizjon”, nie “Dywizja”.
    Pozdrawiam i dziękuję za tekst!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.