5-ty listopada 1916 roku w Łukowie4 min.

Żołnierze niemieccy przed kościołem pw. Przemienienia Pańskiego w Łukowie.

Ostatnie dnie października zaznaczyły się podawanemi z ust do ust pogłoskami o mającej wkrótce nastąpić restytucji Państwa Polskiego. Nerwowość w mieśde znacznie wzrosła gdy dowiedziano się że miejscowe władze okupacyjne już są w posiadaniu tekstu obwieszczenia w tej sprawie nadesłanego z Warszawy, jakie niebawem ma być ogłoszone. Potwierdzali te wiadomości z stolicy uczestnicy zjazdów i zebrań politycznych, które tam miały miejsce w pierwszych dniach listopada. W dniu 4 listopada osoby pozostające na czele instytucji miejscowych otrzymały z gubernatorstwa piśmienne wezwanie, by dnia 5-go listopada o g. 12 1/2 w południe stawiły się na plac przed kościołem po Pijarskim, dla wysłuchania manifestu państw sprzymierzonych. Późnym wieczorem dnia tegoż nadeszły wiadomości z Warszawy że chwili, jaka ma nadejść, stolica nada cechy uroczystości narodowej. Piękny poranek niedzielny jakoś uroczyściej niż zwykle zajaśniał nad miastem. Ruch na ulicach wzmożony. Nadjeżdżają różnego rodzaju pojazdy z najdalszych okolic powiatu.

Licznie nadciągają przedstawiciele wsi i miasteczek: duchowieństwo, obywatelstwo, wójci, sołtysi, rady gminne, milicja wiejska i mnóstwo rozlicznego ludu. Tu i ówdzie odbywają się naprędce zebrania dla omówienia spraw w związku z mającym za chwilę nastąpić ogłoszeniem manifestu.

Ulice przebiegają w szarych rogatywkach skauci: to gońce niosą rozporządzenia, ułatwiają komunikowanie się organizacjom. A oto na krótko przed 12-tą plac przed kościołem po Pijarskim zapełnia się ludem. Pod posągiem Zbawiciela, przybranym zielenią powiewają flagi: polska, niemiecka, austryjacka, turecka i bułgarska; tuż zajęła miejsce orkiestra wojskowa. Na plac nadciągają: straż ogniowa, szkoły, organizacje społeczne i polityczne, a wszystkie ze sztandarami. Tu i ówdzie pracują aparaty fotograficzne, by tak niezwykłą chwilę odtworzyć dla potomności. Wreszcie cisza. Punktualnie o godz. 12 1/2 na schodach, obok posągu Zbawiciela staje gubernator wojenny i doniosłym głosem odczytuje po niemiecku manifest, który w tłumaczeniu polskim czyta jego adjutant. Następnie w krótkich słowach p. gubernator wyłożył znaczenie tego aktu i zakończył przemówienie okrzykiem “Niech żyje Polska”. Tłumy podchwyciły ten okrzyk długo niemilknący, a nie zapomniano też w tej radosnej chwili o bojownikach za Niepodległość tej Polski, nie zapomniano o ukochanym wodzu Józefie Piłsudskim.

Afisz z tekstem Aktu 5 listopada

TREŚĆ AKTU:

Przejęci niezłomną ufnością w ostateczne zwycięstwo ich broni i życzeniem powodowani, by ziemie polskie przez waleczne ich wojska ciężkiemi ofiarami rosyjskiemu panowaniu wydarte do szczęśliwej przywieść przyszłości, Jego Cesarska Mość Cesarz Niemiecki oraz Jego Cesarska i Królewska Mość Cesarz Austryi i Apostolski Król Węgier postanowili z ziem tych utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem. Dokładniejsze oznaczenie granic Królestwa Polskiego zastrzega się. Nowe królestwo znajdzie w łączności z obu sprzymierzonymi mocarstwami rękojmię potrzebną do swobodnego sił swych rozwoju. We własnej armii nadal żyć będą pełne sławy tradycje wojsk polskich dawnejszych czasów i pamięć walecznych polskich towarzyszy broni we wielkiej obecnej wojnie. Jej organizacja, wykształcenie i kierownictwo uregulowane będą we wspólnem porozumieniu.

Sprzymierzeni Monarchowie, biorąc należny wzgląd na ogólne warunki polityczne Europy jako też na dobro i bezpieczeństwo własnych krajów i ludów, żywią niezłomną nadzieję, że obecnie spełnią się życzenia państwowego i narodowego rozwoju Królestwa Polskiego.

Wielkie zaś, od zachodu z Królestwem Polskiem sąsiadujące mocarstwa z radością ujrzą u swych granic wschodnich wskrzeszenie i rozkwit wolnego, szczęśliwego i własnem narodowem życiem cieszącego się państwa.

“Niech żyje Piłsudzki“, “Niech żyje Armja Polska” wiwatowano bez końca. Tymczasem orkiestra grała hymn “Boże coś Polskę” potem hymny niemiecki i austrjacki, a na gmachu gubernatorstwa, pomiędzy flagami państw sprzymierzonych, zjawiła się polska flaga amarantowo biała. Za chwilę całe miasto przybrało się w flagi narodowe: tu i owdzie w oknach ukazały się białe orły, a z przepełnionego kościoła, w którym duchowieństwo odprawia módły dziękczynne, rozbrzmiewa “Te Deum” i “Boże coś Polskę”. Wreszcie samorzutny pochód narodowy z sztandarami, z orłami, zrywającemi się do lotu sunie ku kościołowi po Bernardyńskim; gdzie pochód się rozwiązuje. Tłumy się rozchodzą, ale nastrój w mieście wciąż uroczysty. O zmroku za płonęły oknach możnych i biedaków świece, zajarzyły się płomyki, owe symbole gorącej miłości dla Ojczyzny.

Autor: P.
Źródło: “Pamiętnik Łukowski” No 4 Sobota 2 Grudnia 1916 r.

Dodaj komentarz