Antoni Wałecki17 min.

Rycina - płazy, żaby, ropuchy - około 1890 r.

WSPOMNIENIE POŚMIERTNE

Antoni Wałecki urodził się w 1815 roku w mieście Łukowie, gdzie też odebrał początkowe wykształcenie; wstąpił następnie do gimnazjum w Lublinie, ukończył tę szkołę w r. 1836. w którym odrazu weszedł do byłej Akademii medyko-chirurgicznej w Wilnie; tu poświęcał się naukom przyrodniczym i lekarskim do roku 1838, w którym zmuszony do opuszczenia obranego zawodu, oddawał się badaniom zoologicznym i botanicznym w Dauryi przez lat 19. W r. 1857 przybył do Warszawy, gdzie w owym czasie pozostałe po uniwersytecie aleksandryjskim gabinety zoologiczny i mineralogiczny istniały jako oddzielne instytucye i pozostawały pod zarządem dyrektora Jarockiego: tu wszedł nasz przyrodnik, jako ochotnik, a nie zadługo, w r. 1860 zajął posadę pomocnika dyrektora wspomnianych gabinetów. Gdy następnie w r. 1862 została otwarta Szkoła Główna i zarząd gabinetów rozdzielono, Wałecki był mianowany kustoszem gabinetu mineralogicznego. Po zamianie Szkoły Głównej na uniwersytet w r. 1869 pozostał na tem samem stanowisku aż do roku 1893, w którym po wysłużeniu 30 lat, jako emeryt usunął się z zajmowanej posady i zamieszkał przy ulicy Mokotowskiej, gdzie zakończył pracowity żywot dnia 12 stycznia r. b.(1897 r.)

Był znawcą i wielkim miłośnikiem flory krajowej, wiele za młodszych lat robił wycieczek botanicznych, obserwował rośliny w ogrodach, mianowicie botanicznym i Fraskati, z wielkiem zamiłowaniem hodował rośliny doniczkowe w mieszkaniu swem do ostatnich chwil życia. Jako dowód żywego interesowania się zjawiskami życia roślin, może posłużyć opracowywany przez Wałeckiego “Wykaz spostrzeżeń fenologicznych”, nadsyłanych do redakcyi Wszechświata w ciągu 10-ciu lat, od roku 1885 do 1894, wydrukowany w 9-ciu tomach “Pamiętnika fizyograficznego” (VI — XIV). Z materyałów surowych, dostarczonych przez obserwatorów, tworzył się pod ręką Wałeckiego porządny przegląd systematyczny objawów życia roślinnego w zależności od wa runków klimatycznych i miejscowych, opatrzony w szczegółowe wskazówki co do położenia geograficznego każdej stacyi i wszelkie uwagi, objaśniające zachowanie się przedstawicieli flory w danej miejscowości. Równie gruntownie był obeznany z państwem mineralnem — jako długoletni kustosz gabinetu mineralogicznego, a nadto jako podróżnik po dalekim Wschodzie. Głównie jednak i z największem zamiłowaniem oddawał się badaniom zoologicznym, a przedewszystkiem był prawdziwym znawcą zwierząt ssących, gadów i skrzeków oraz gromady ryb — z tych też działów pozostawił cenne swoje prace, drukowane w rozmaitych wydawnictwach lub oddzielnie.

Antoni Wałecki
Źródło: “Tygodnik Illustrowany”. nr 256, 1887 r., artykuł – “Profesorowie b. Szkoły Głównej”

Pierwszą drukowaną jego rozprawą były “Antylopy Azyi środkowej” (Biblioteka warszawska, 1859 r., tom II). Mamy tu podane ogólne pojęcie o rodzaju antylop z uwagami krytycznemi, — charakterystykę rodzaju, treściwy opis giemzy (kozicy), gazelli i dżejrena (Ant. subgutturosa); szczegółowo zaś jest opisany suhak czyli sumak (Antilope Saiga Pall.), jak równie dzeren (Antilope guttu-rosa Pall.). Spotykamy tu opis wyczerpujący postaci tych zwierząt, zabarwienia, obyczajów, łowów i wędrówek. Ponieważ z wędrówkami dzerena związane są wycieczki tygrysa na odległą północ, dlatego te autor opisuje obyczaje tego drapieżnego zwierza na północy, wędrówki jego za antylopą wspomnianą i zręczny sposób wybierania haraczu z pośród stada, kończąc rozprawę opisem szczególnych przypadków zabicia tygrysa w Dauryi.

Następnie ogłosił drukiem “Przegląd zwierząt ssących krajowych” (Biblioteka warszawska 1866 r., zeszyt czerwcowy). We wstępnej części mówi o potrzebie i znaczeniu wiarogodnych spisów zwierząt dla fauny krajowej oraz ogólnej geografii zoologicznej, następnie zapoznaje z literaturą przedmiotu ogólną i podaje treściwy przegląd rzeczy, w języku polskim w tym przedmiocie wydanych. W specyalnej części są podane 64 gatunki zwierząt ssących krajowych, dokładnie sprawdzonych, należących do pięciu rzędów, nadto 4 gatunki ssących, które w kraju zapewne będą wykryte i 4 gatunki kiedyś istniejące, które obecnie wyginęły, ogółem 72 gatunki. Przy każdym gatunku umieszczone są uwagi nad jego rozmieszczeniem geograficznem, obfitością znajdowania się, miejscami pobytu, właściwościami obyczajów, wreszcie podane są nazwy popularne obok ściśle naukowych. W ogóle praca to bardzo pouczająca, zajmująco napisana i nader pożyteczna, jako oparta na własnych obserwacyach autora.

“Treściwy przegląd zwierząt ssących krajowych” (Wykazy Szkoły Głównej, n-r 10), wydrukowany w 1868 r., jest niejako drugą częścią, albo dalszym ciągiem rozprawy powyżej przytoczonej, przeznaczonym do określania gatunków zwierząt ssących krajowych. W pracy tej mamy już wyliczonych 68 gatunków, a zatem 4 gatunki przewidywane znalazły się istotnie w granicach kraju. Po spisie gatunków, podzielonych według rzędów, umieszczony jest Przewodnik do rozpoznania gatunków, rozpoczynający się od charakterystyki gromady, rozeznania rzędów (VI), a dalej rodzin, rodzajów i poszczególnych gatunków. Charakterystyka grup większych i mniejszych i opis gatunków jest treściwie podany w formie ścisłej i dokładnej, a jednak jasnej i przystępnej, tak, że nawet dla początkujących w badaniach fauny ssących krajowych rozprawa ta może być bardzo użyteczna.

Inne studyum z tegoż działu stanowi “Fauna zwierząt ssących Warszawy i jej stosunek do całego kraju” (Pamiętnik tizyograficzny, tom I, 1881 r.). Po ogólnym wstępie, wykazującym wielkie zamiłowanie autora do badań przyrody, oraz po przytoczeniu literatury przedmiotu, są wyłuszczone powody, dla których autor zmuszony był ograniczyć się na badaniu i skreśleniu fauny ssących zamkniętego miasta. Przechodzi następnie do wyliczenia gatunków ssących znalezionych w Warszawie, ogółem 28 gatunków, a mianowicie: niedoperzy 10 gatunków, ryjkowców 3 gatunki, mięsożernych 7 i skrobogryzów czyli szczurowatych 8; opisuje dość szczegółowo ich obyczaje, dalej rozmieszczenie, a nadto prostuje i wyjaśnia różne wątpliwości. Rozprawkę kończy porównawcze zestawienie gatunków, znalezio nych w Warszawie, z gatunkami całego kraju, oraz rozmieszczenie geograficzne z wykazaniem, jakie gatunki są pospolite wszędzie, jakie zaś rzadsze, albo zamieszkujące pewne ograniczone miejscowości, — wreszcie spis systematyczny gatunków z synonimami i ważniejszemi.

Oprócz tego zasługuje na uwagę “Przyczynek do fauny teryologicznej kraju: Sminthus” (Pamiętnik fizyograficzny, tom IY, 1884 r.), będący monografią osobliwego a mało znanego zwierzątka z rodziny myszy, zwanego smużką czyli Sminthus, którego gatunek Smintkus subtilis, smintus szczupły, autor, dzięki doskonałemu materyałowi jaki się znalazł w Warszawie (za pośrednictwem ś. p. prof. A. Wrześniewskiego), wyczerpująco i podstawowo opisał, w porównaniu z podobnemi do niego gatunkami myszy. Pracę uzupełnia piękny rysunek całego zwierzęcia oraz jego uzębienia.

Ostatnią wreszcie pracą z gromady zwierząt ssących są „Materyały do zoografii krajowej — Microraammalia, drobne zwierzątka ssące” (Pam.fizyogr., tom V , 1885 r.), w której po ogólnych wskazówkach są podane tablice synoptyczne, obejmujące siedem rzędów zwierząt ssących fauny krajowej. Tablice te, długoletniem użyciem wypróbowane, bardzo dokładne, mogą służyć do rozeznawania drobnych ssących, szczególniej niedoperzy i ryjkonosów, a nadto praca zawiera doskonałą charakterystykę rzędów, rodzin, rodzajów i gatunków. W tym samym tomie V-ym Pamiętnika fizyograficznego Wałecki umieścił ciekawą rozprawkę p. t. Żubr i bóbr (według najświeższych o nich wiadomości).

W młodzieńczych jeszcze latach, bo w Akademii wileńskiej. Wałecki pod kierunkiem kochanego swego profesora Eichwalda (autora dzieła “Zoologia specialis Rossiae et Poloniae”. Vilnae, 1831), zapoznał się dość gruntownie z płazami czyli gadami (Reptilia) i skrzekami (Amphibia) i odtąd przy każdej sposobności z prawdziwym zapałem oddawał się badaniu tych ciekawych zwierząt. Nie tylko obserwował ich obyczaje i cały sposób życia w naturze, poznawał budowę, ale nadto hodował często jaszczurki, węże, trytony, żaby i t. p. w domu, oswajał wychowańców swoich, przyzwyczajał do brania pożywienia z ręki, do przyjmowania pieszczot i t. p. Owocem tych badań były dwie rozprawy z dziedziny erpetologii, dwie monografie gromady gadów (płazów) i skrzeków pod tyt.: 1) Materyały do zoografii Polski: Skrzeki — Amphibia (Pamiętnik fizyograficzny, tom II 1882 r.). 2) Materyały do zoografii Polski: Płazy – Reptilia (Pam. fizyogr., tom III, 1883 r.). W pracach tych wstępną część autor poświęca ogólnym uwagom krytycznym, przytoczeniu literatury przedmiotu, poznaniu budowy ciała. Część zaś druga zawiera bardzo dokładną i wyczerpującą charakterystykę gromad, podział na rzędy, rodziny, rodzaje i gatunki, opis szczegółowy tych grup i o ile można ścisły, nadzwyczaj wyczerpujący, gatunków, postaci, zabarwienia, równych właściwości obyczajowych i miejsc zamieszkania. Przytem wszędzie przy trudniejszych i liczniejszych podziałach ułożone są tablice synoptyczne, ułatwiające określenie danych gatunków czy rodzajów i rodzin. Nadto, jako dodatki, dołączo ne są: geograficzne rozmieszczenie płazów i skrzeków, sposób ich łowienia, hodowla, przechowywanie w zbiorach, oraz spis gatunków płazów i skrzeków z uwzględnieniem podziałów na rzędy, rodziny i rodzaje; wreszcie kończą pracę, synonimy ważniejsze gadów i skrzeków.

Nauka o rybach czyli ichtyologia stanowiła bez zaprzeczenia główną specyalność Wałeckiego — był on biegłym znawcą tej najobszerniejszej gromady kręgowców. Badania nad rybami rozpoczął również w młodym jeszcze wieku, a różne okoliczności życia, pobyt w miejscowościach obfitujących w wody, obfitość materyału podatnego do ulubionych studyów, przy wytrwałej, gruntownej pracy doprowadziły dzielnego przyrodnika do niepospolitej znajomości tych zwierząt.

O rybach wydrukował następujące prace: “Materiały do fauny ichtiologicznej Polski” (Biblioteka warszawska, 1863 r., listopad i grudzień). Było to niejako przygotowanie do następnej rozprawy: “Systematyczny przegląd ryb krajowych”, Warszawa, 1864 r., wydanej w oddzielnej książce; tu po przedmowie, zawierającej uwagi o potrzebie dzieła opisującego ryby krajowe, oraz spisie literatury przedmiotu, mamy część ogólną, mieszczącą opis kształtu ogólnego ryb, ich budowy, szkieletu pokrycia zewnętrznego , narzędzi ruchu, pęcherza pławnego, organów krążenia krwi, oddychania, organów rozrodczych i sztucznego zapładniania. Następują uwagi o klasyfikacyi ryb, tablice synoptyczne ryb krajowych według Cuviera i J. Mullera, wykaz ogólny rzędów, rodzin, rodzajów i gatunków, a nadto specyalne uwagi o klasyfikacyi ryb karpiowatych, opartej na zębach gardłowych. Część druga dziełka zawiera szczegółowy, systematyczny opis ryb krajowych, treściwy ale niemniej dokładny, jasny i przystępny opis rzędów, rodzin, rodzajów i gatunków. W końcu dodany jest wykaz pór tarła ryb krajowych, ceny targowe i spis alfabetyczny i systematyczny z synonimami. Jest to dziełko wysokiej wartości i pożytku przy oznaczaniu gatunków , obyczajów i rozmieszczenia geograficznego ryb krajowych.

Źródło: Biblioteka Instytutu Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN

“Przyczynek do naszej flory ichtyologicznej” (Pamiętnik fizyograficzny, t. IX , 1889), rozprawa poświęcona rodzinie Gobiidae, pępówki (babki), będąca uzupełnieniem po przedniej. Jest to opis monograficzny rodzaju Gobio z 5 gatunkami, do których autor dodał spis ryb krajowych, obejmujący 94 gatunki, z wskazaniem ich rozmieszczenia geograficznego w wodach systematu bałtyckiego i czarnomorskiego, trybu życia ich osiadłego lub wędrownego, tudzież stanowiska, wraz z nazwami naukowemi i potocznemi polskiemi.

Ostatnią rozprawą z dziedziny ichtyologii jest “Przyczynek do fauny ichtyologicznej” (Pam. fizyogr., tom X, 1890 r.). Po wyczerpaniu w handlu księgarskim “Systematycz nego przeglądu” etc. z r. 1864, Wałecki, pragnąc przyjść z pomocą tym, którzyby się chcieli zająć poznaniem fauny ryb krajowych, opracował “Skorowidz do fauny ichtyologicznej Polski” do użytku w poszukiwaniach po kraju. Rozpoczyna od opisu 3-ch podgromad ryb i ułożenia ich w tablicę synoptyczną, przechodzi do treściwego opisu rzędów, rodzin, rodzajów i gatunków, podając wszędzie tablice synoptyczne, ułatwiające niezmiernie określenie danej ryby.

Oprócz prac specyalnych wysokiej wartości dla fauny krajowej, których treść została przytoczona, Wałecki pisał wiele artykułów drobniejszych, sprawozdawczych, informacyjnych i krytycznych, które umieszczał w Bibliotece warszawskiej jako stały współpracownik; nadto był współpracownikiem pierwszej Encyklopedyi Orgelbranda. Tłumaczył na język polski Zoologią d-ra Fryderyka Schoedlera (z Księgi przyrody), której wydanie drugie wyszło w 1873 r. Dzięki doskonałemu przekładowi polskiemu, ksiżąka ta w swoim czasie oddawała niemałe usługi uczącej się młodzieży. W reszcie był chętnym i życzliwym, choć niestety rzadkim współpracownikiem Wszechświata.

Wałecki należał do wygasającego już typu miłośników nauki starej daty, albo raczej był tego typu najlepszym i najsympatyczniejszym przedstawicielem. Rozmiłowany w przyrodzie całą siłą gorącego swego serca, najwyższe dla siebie zadowolenie znajdował w zgłębianiu tych jej tajemnic, z któremi ona chętnie się zwierza człowiekowi, umiejące mu patrzeć i poznawać bez pomocy sztucznego aparatu dzisiejszych badań naukowych. A patrzeć i rozumieć umiał, jak mało kto w świecie: przyuczyło go do tego długoletnie poufałe obcowanie z przyrodą. Nie stronił jednak i od ksiąg ręką ludzką pisanych, owszem gruntownym był znawcą literatury specyalnej, a już zwłaszcza tych mało dzisiaj dostępnych, nawpół zapomnianych dzieł dawniejszych mistrzów nauki,które jednak nigdy być nie przestaną fundamentem i zrębem dzisiejszego nauk przyrodniczych rozwoju. Zawód uczonego pojmował szczytnie, jako rodzaj kapłańskiego powołania, a podszywa nie pod płaszcz nauki jakichś celów ubocznych wydawało mu się zawsze kupczeniem w świątyni. Nigdy też z nauki nie czynił warsztatu zarobkowego: umiarkowany w swych potrzebach do ostatecznych prawie granic możliwości, umiał poprzestawać na skromnej pensyjce, umiał nawet ze swych małych środków dobrze czynić potrzebującym. Umiał też cieszyć się z drobnych uśmiechów losu, gdy te niekiedy spotykały jego samego, a już szczególniej – innych, jemu miłych. Długi jego żywot, wypełniony pracą ciężką i wytrwałą, był więc pogodny, na swój sposób szczęśliwy, a jeżeli w czystej jego duszy znalazła się kiedy kropla goryczy, chował ją starannie przed okiem ludzkiem.

Wałecki miał zawsze dla wszystkich dobry uśmiech i słowo przyjazne, nie znosił tylko obłudy i kłamstwa. Młodzież, z którą przez długi lat szereg spotykał się ciągle, kochał serdecznie, ale sposobem dawniejszych ojców naszych, bez zewnętrznych tej miłości objawów, bez poufalenia się bliższego. Gdy jednak szło o pomoc w rzeczach naukowych, nie było granic jego życzliwej uczynności.

Nauczycielstwem publicznem mało się zajmował, nie odpowiadało ono jego pojęciom i upodobaniom. Nie był też zbyt skory do pióra, a to wszystko, co ogłosił drukiem, przygotowywał zwolna i niesłychanie starannie. Jego rozprawy uderzają tez wykończeniem i całkowitem panowaniem nad rzeczą opisywaną. Niemniej uwagi godna jest ich strona zewnętrzna: takich głębokich znawców języka, takich pisarzy, pełnych siły i wdzięku w wyrażeniach i zwrotach, mało posiadamy w literaturze naszej, osobliwie w czasach ostatnich. Wałecki był również jednym z ostatnich między przyrodnikami naszymi znawców łaciny, a kiedy wiek sędziwy upomniał się o swoje prawa, kiedy w ostatnich paru latach życia odetchnąć wonią kwiatów można było tylko w wyjątkowo ciche i ciepłe dnie letnie, najmilszym towarzyszem chwil samotnych był mu stary Horacy. Odczytywał go i tłumaczył – dla siebie.

Widząc zmierzch swego życia, na którem niema plamki ni skazy by najmniejszej, Wałecki miał prawo powtórzyć za apostołem: “Dobry bój przebyłem, wiary-m dochował”. Nic to, źe zwłoki jego odprowadziła do cichej mogiły niewielka tylko garstka dawnych druhów i młodzieży, że nad trumną nie rozległo się pochwalne słowo mowy pogrzebowej, że ani jeden dziennik słówkiem nawet nie oddał hołdu starej zasłudze i cnocie. Pamięć jego żyć będzie w sercach tych, którym było dano w obcowaniu z nim czerpać zapał do prawdy i wiedzy i pozostanie nazawsze w piśmiennictwie naszem w postaci choć nielicznych lecz trwalszych od spiżu pomników.

Autor: A. Ś. i Zn.
Źródło: “WSZECHŚWIAT” TYGODNIK POPULARNY, POŚWIĘCONY NAUKOM PRZYRODNICZYM. No 4, 24 stycznia 1897 r.


Nekrolog Który ukazał się na łamach pisma “Kurjer Warszawski” Nr. 158 z dnia 29 maja (10 czerwca) 1897 r.


== Ś. p . Antoni Wałecki.

Zmarł w Warszawie ś. p . Antoni Wałecki, uczony przyrodnik.

Urodzony w r. 1815-ym w Łukowie, gimnazjum ukończył w Lublinie, poczem udał się do Akademji medyko-chirurgicznej w Wilnie, gdzie studjował nauki przyrodnicza i lekarskie.

Po odbyciu podróży zagranicę osiadł Wałecki na stałe w Warszawie i z zamiłowaniem oddał się badaniom fauny krajowej. W r. 1860-ym został uczony nasz pomocnikiem Feiiksa Jarockiego., dyrektora gabinetów naukowych przy zbiorach okręgu naukowego warszawskiego.

Po otwarciu Szkoły Głównej w r. 1862-im Wałecki otrzymał nominację na kustosza gabinetu mineralogicznego, który pod jego. opieką rósł szybko i w r. 1867-ym zawierał 13,314 egzemplarzy minerałów, skał i skamieniałości.

Zatwierdzony został na tem samem stanowisku w r. 1869-ym w uniwersytecie warszawskim.

Prace Wałeckiego, ogłoszone drukiem, są następujące: “O antylopach Azji środkowej,Przegląd polskich nazw ryb krajowych”, “Materjały do fauny ichtjologicznej Polski”, “Systematyczny przegląd ryb krajowych”, “Przegląd zwierząt ssących krajowych”, “Fauna zwierząt ssących Warszawy i jej stosunek do fauny całego krąju”, “Materjały do zóografji Polski”, “Przyczynek do fauny ichtjologicznej kraju”, “Wykaz spostrzeżeń fenologicznych”.

Ostateczne wyniki prac Wałeckiego zawiera Pamiętnik fizjograficzny. Są to wykazy zwierząt ssących, płazów, skrzeków i ryb,znajdujących się w kraju naszym, wykazy systematyczne, wedle gatunków ułożone, zawierające, obok tcrminologji łacińskiej, wszystkie znane autorowi nazwy polskie oraz geograficzne, rozmieszczenie stworzeń i obfite wskazówki
co do sposobu ich życia.

“Kurjer Warszawski. Dodatek poranny.” Nr. 23 Dnia 23 stycznia 1897 r.


== Poświęcenie tablicy.

Dzisiaj, o godzinie 10-ej z rana, w kościela Najświętszej Marji Pannv Łaskawej (po-pijarskim) przy ulicy Śwętojańskiej, wobec licznie zebranych przedstawicieli nauki, odbyło się nabożeństwo żałobne za duszę przyrodnika i pedagoga, ś. p. Antoniego Wałeckiego.

Następnie odbyło się poświęcenie tablicy pamiątkowej, wmurowanej w jednym z filarów po lewej stronie świątyni.

Napis na tablicy marmurowej brzmi:
“Antoni Wałecki, były uczeń Akademji med. chirurgicznej wileńskiej, Członek komisji fizjograficznej Akademji umiejętności w Krakowie, ur. 12 czerwca 1815 r., umarł 12 stycznia 1897 r. Był człowiekiem cnotliwym i rozumnym; na polu badań przyrody krajowej położył niezapomniane zasługi. – Czciciele cnót jego i pracy pamiątkę tę kładą.”

“Kurjer Warszawski” Nr. 160 Dnia 31 maja (12 czerwca ) 1897 r.


Dodaj komentarz