Zbrojny Czyn Powstańców Podlaskich w roku 186320 min.

Obrona z wykorzystaniem taborów. Źródło: Stowarzyszenie " Słuchaj Patrz Pomagaj"

BOLESŁAW BRODOWSKI

ZBROJNY CZYN
POWSTAŃCÓW PODLASKICH
w roku 1863.

NAKŁADEM KOMITETU BUDOWY POMNIKA
“PAMIĘCI POWSTAŃCÓW ŁUKOWIAN”

ŁUKÓW,
Drukarnia Wydziału Powiatowego.
1925.

UCISK rosyjski stosowany w Królestwie przez Paskiewicza, Muchanowa, hr. Lamberta, który 14 października 1861 roku zaprowadził w kraju stan oblężenia, rządy wojskowe gen. Liidersa wywołały ze strony młodzieży manifestacje w formie obchodów religijno-patijotycznych, a ze strony “czerwonych” zamachy na hr. Z. Wielopolskiego, Prezydenta Warszawy i na w. ks. Konstantego, brata Aleksandra II.

Zamknięcie “Towarzystwa Rolniczego”, wygnanie bezprzykładnie popularnego człowieka, naturalnego wodza “białych” hr. A. Zamojskiego, mordowanie na ulicach i w świątyniach Warszawy bezbronnego ludu zmusiły Naród do obrony najdroższych swych praw, przez zbrojny wybuch przeciw tyranom. Margrabia Wielopolski postanowił zahamować wrzenie, obejmujące tysiące ludzi kryjących się po całym kraju, postanowił wziąć rekruta z młodzieży, jako najgorętszej części narodu i wysłać ich na służbę wojskową w głąb Rosji. Popisowi uciekli do puszczy Kampinoskiej i Serockiej pod Warszawą, a gdy rozpoczęły się aresztowania ich ojców i krewnych, Komitet Centralny Narodowy, jako Rząd Tymczasowy wezwał w manifeście z d. 22 stycznia 1863 r. cały Naród do powstania przeciwko obcej i wrogiej władzy.

“Nikczemny rząd najezdniczy, rozwścieklony oporem męczonej przezeń ofiary powiadała odezwa postanowił zadać jej cios stanowczy: porwać kilkadziesiąt tysięcy najdzielniejszych, najgorliwszych jej obrońców, oblec w nienawistny mundur moskiewski i pognać tysiące mil na nędzę i zatracenie. Polska nie chce, nie może poddać się bez oporu temu sromotnemu gwałtowi; pod karą przed potomnością powinna stawić energiczny opór. Zastępy młodzieży walecznej, młodzieży poświęconej, ożywione gorącą miłością Ojczyzny, niezachwianą wiarą w sprawiedliwość i pomoc Boga, poprzysięgły zrzucić przeklęte jarzmo, lub zginąć! Za nią więc, Narodzie Polski, za nią!

…Powstającej Ojczyźnie twojej, dasz bez żalu, słabo­ści i wahania wszystką krew, życie i mienie, jakich od cie­bie zapotrzebuje… Komitet Centralny Narodowy ogłasza wszystkich synów Polski, bez różnicy wiary i rodu, pocho­dzenia i stanu, wolnymi i równymi obywatelami kraju. Zie­mia, którą lud rolniczy posiadał na prawach czynszu, lub pańszczyzny, staje się od tej chwili bezwarunkową jego własnością, dziedzictwem wieczystem; właściciele poszko­dowani, wynagrodzeni będą z ogólnych funduszów państwa. Wszyscy zaś komornicy i wyrobnicy w szeregi obrońców kraju; lub — w razie zaszczytnej śmierci na polu chwały — rodziny ich otrzymają z dóbr narodowych dział obronionej od wrogów ziemi”… “Do broni więc, narodzie Polski, Litwy i Rusi! Do broni, bo godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła”.

Taki padł rozkaz! I w noc z dnia 22 na 23 stycznia 1863 r., rozpoczęło się powstanie. Podlasie stanowiło w boju który się rozpoczął — centrum — pomiędzy województwem Płoc­kiem i Sandomierskiem. Pułkownik Lewandowski, Naczelnik siły zbrojnej na Podlasiu, miał polecone trzymać się na szosie brzeskiej, przerwać komunikację z głębią Rosji — Moskwą. Przeciwko piechocie rosyjskiej i kozakom stoją­cym w Siedlcach, miały być użyte organizacje powstańcze z Siedlec, Sokołowa, Węgrowa i z pod Łosic. Najlepiej zorganizowany był Łuków z okolicą. Tu na czele organi­zacji stał ks. Stanisław Brzózka vel Brzesko, wikarjusz ko­ścioła parafjalnego, nieubłagany wróg moskali, których gro­mił z kazalnicy w Łukowie, za co już w r. 1861 był ska­zany na rok więzienia, lecz karę zmniejszono mu do mie­sięcy sześciu. (Pismo Naczelnika P-tu Łuk. do Magistratu m. Łukowa z d. 6 maja 1862 r. Nr. 5446.) Wypuszczony z więzienia, obecny był na zjeździe księży w Kłoczewie, którzy uznali władzę Centralnego Komitetu Narodowego i przystąpili do powstania.

W noc z dnia 22 na 23 stycznia 1863 r. ks. Brzózka zorganizował powstanie w Łukowie i okolicy, stoczył krwa­wą utarczkę z 2 kompanjami Kostromskiego pułku piechoty, stojącymi w Łukowie przy ulicy Międzyrzeckiej, przyczem padło wtedy trzech żołnierzy. Oddział ks. Brzózki składał się z 60 mieszczan łukowskich, włościan i szlachty wsi okolicznych w liczbie około 300 (raport Magistratu m. Łu­kowa z dn. 11/23 stycznia 1863 r. Nr. 104).

Przeciwko artylerji rosyjskiej, setce kozaków i jednej kompanji piechoty w Białej, polecono wystąpić młodemu Romanowi Rogińskiemu, mianowanemu Komisarzem Rządu Narodowego na Województwo Podlaskie. Radzyń zamierzał zdobyć obywatel ziemski Bronisław Deskur z Horostyty. Nencki miał wykonać napad na Kodeń, gdzie bez obsłony stał pułk artylerji z magazynami broni i amunicji, której powstańcy wcale prawie nie posiadali. W Międzyrzecu — stał szwadron ułanów rosyjskich. Wogóle — regularne wojsko rosyjskie na Podlasiu liczyło 5000 głów, nie licząc jazdy i artylerji, gdy tymczasem siły powstańców wynosiły podobno 1500 ludzi, notabene niespojonych organizacją wojskową, którzy najczęściej broni nigdy w ręku nie mieli. Posiadali oni 300 strzelb myśliwskich, kosy, drągi i siekiery. Tych “drągaljerów” cechowała jednak gorąca wiara, rozwi­jana i potęgowana przez długi ucisk moskiewski. Wiara i wielka miłość Ojczyzny, stanowiła o tej ogromnej prze­mocy moralnej, jaką mieli powstańcy nad regularną, uzbro­joną, wrogą armją. Rosjanie byli zaskoczeni powstaniem. Wszędzie na Podlasiu istniało porozumienie z oficerami należącymi do spisku i dlatego, wiadomem było nieledwie każde poruszenie we wszystkich garnizonach podlaskich. Można było liczyć na pomoc w obozie wroga. W Łukowie i Białej po kilkunastu żołnierzy polaków było w zmowie z powstańcami.

Niestety, wykonanie zamierzonego planu się nie udało, dzięki nieprzygotowaniu organizacyjnemu i technicznemu powstańców, którzy na dany rozkaz nie wszyscy się sta­wili, a newet niektórzy się spóźnili, jak Krysiński z napa­dem na Międzyrzec. Zdrada w Białej zmusiła Rogińskiego do opuszczenia miasta, jednakże bez strat w ludziach. Po­łączywszy się z oddziałami księdza Rozwadowskiego, pro­boszcza z Niemirowa i nauczyciela ludowego Wolanina, dowódcy szlachty z pod Łosic, staczał Rogiński drobne utarczki z moskalami. Dnia 26 stycznia dotarł on do Ja­nowa, gdzie ogołocił stadninę rządową z najlepszych koni, a 30 tegoż miesiąca zajął Białą, którą Rosjanie opuścili jeszcze w d. 23 stycznia, udając się częściowo do Siedlec i Brześcia. Z wysłanym przeciwko powstańcom pułk. hr. Nostitzem, Rogiński spotkał się 1 lutego pod Białą. Walka była zacięta i mogła skończyć się pobiciem rosjan, gdyby nie rana Rogińskiego i upadek z koniem na polu bitwy. Oddział, przypuszczając, że Rogiński zginął, cofać się zaczął, chociaż kosynierzy byli już niedaleko od armat, któremi wróg szeregi ich ostrzeliwał.

Po tej bitwie Rogiński przerzucił się w Grodzieńskie, walczył pod Siemiatyczami i Królowym mostem, rozbroił załogę rosyjską w Prużanach, złożoną z 250 ludzi, aż otoczony przez siedmiokrotnie przeważające siły w Borkach, oddział rozpuścił i przedarł się do Turowa. Tam ujęli go chłopi i odprowadzili do najbliższej komendy rosyjskiej. Dzięki wstawiennictwu hr. Nostitza, z którym dowódca pol­ski zawarł stosunki podczas toczących się walk, Rogińskiemu życie uratowano. Zesłano go do robót ciężkich na Syberji. Powrócił do Rosji w r. 1892.

Naczelnik siły zbrojnej na Podlasiu — Lewandowski, mając zaledwie 300 ludzi, po krwawej walce musiał opu­ścić Siedlce, wykonywując w Stoku Lackim pod Siedlcami, napad na kompanję wroga i bogate składy amunicji, nie­stety, poniósł tu klęskę, dzięki pomocy, która nadeszła mo­skalom. Następnie Lewandowski walczył pod Łaskarzewem, Siemiatyczami, Woskrzenicami, Sycyną, Sosnowicą, Staninem, Osinami, Garwolinem i Wolą Wodyńską.

Atak Deskura na Radzyń się nie udał, gdyż przywódca mieszczan radzyńskich Pyrkosz, padł zakłuty bagnetami rosyjskimi, gdy nawoływał ucztujących oficerów rosyjskich do poddania się, a reszta mieszczan się rozpierzchła. Wpraw­dzie część oddziału Deskura zdobyła na wrogu w Radzyniu armaty, ale brak koni, nie pozwolił zabrać zdobyczy. Szlachta z Huszczy rozbroiła szwadron ułanów. Nencki w Kodniu zdobył skład broni i Amunicji, zwyciężył paruset wrogich żołnierzy, trochę wziął do niewoli. Jako Cy­wilny Naczelnik Województwa Podlaskiego, wyróżnił się energją i poświęceniem się sprawie, Rawicz Władysław, oby­watel z Grochowa. Aresztowano go z Kobylskim ze Stanina, Bujnami z Siedleckiego i z Oborskim z Proszewa. Zezna­nia złożone przez Oborskiego w czasie śledztwa przed gen. Dreyerem, doprowadziły moskali do katowania Rawicza, który mimo że był poddany strasznym cierpieniom, nikogo z organizacji nie wydał. Powieszono go d. 27 listopada 1863 r. Raport złożony Komisarzowi Rządu Narodowego podkreśla, że wielki hart duszy skazanego bohatera zasługuje, aby imię Jego zostało na zawsze w pamięci współbraci. Między naczel­nikami powstania na Podlasiu znany był i A. A. Zieliński, który walczył z nieprzyjacielem w stopniu majora. Ostatnią utarczkę stoczył pod Mienią 4 listopada 1863 r.

W bitwie pod Węgrowem zginął co do jednego cały oddział złożony z 200 powstańców — śmiercią swą zasła­niając od zguby główny oddział Mystkowskiego.

Byli pomiędzy powstańcami dowódcy, którzy razili wroga jak piorun, a wpadali pomiędzy jego oddziały jak błyskawica. Do tych należy niezmordowany partyzant, który jeszcze nie schodził z pola walki na wiosnę 1865 r. gdy już wszystko było stracone oprócz honoru — to ksiądz Brzózka.

Za jego namową przystąpili do powstania w history­czną noc styczniową mieszczanie łukowscy: Byszewski An­toni, Puczkowscy, Gołaszewscy, Jaworski Fr., Kurkowscy, Cabaje W. i S., Słomczyński Ludwik, Rola, Wilczyński F., Makos, Osiński, Przybysz, Sulej, Markowski, Mikonowicz T.
i inni.

Polegli w walce Józef Zawadzki, Józef Górski i 6 innych.

Powstańcy łukowscy byli uzbrojeni w pałasze, dubel­tówki i pistolety. Rekwirowali konie, nawet ks. Roszkowskiemu Proboszczowi; ks. Rektorowi Kolegjum Pijarskiego; Komierowskiemu administratorowi dóbr donacyjnych Łu­ków; Krzymoskiemu, właścicielowi maj. Cieszkowizna i in. Magistratowi i Kasie Powiatowej na potrzeby powstania za­bierano pieniądze (27 + 386 rs.). (Raporty Magistratu m. Ł. No 294, 301, 336, 698 i 988). Po bitwie pod Gręzówką, zabitych 11 i rannych 5 na furmankach odwieziono do szpi­tala w Łukowie, co się nieraz powtarzało, gdyż Ks. Brzózka operował w okolicy, a raz nagłym napadem wyrugował z Łukowa dwie kompanje piechoty, zabrawszy wiele broni.

Władze wojenne rosyjskie nakładały kontrybucje na Łuków, który liczył wtedy chrześcian dusz 1075, a starozakonnych 2375; — jak głosi raport m. Ł. z dn. 10 grudnia 1863 r. No 2190 chrześcijanie zapłacili rb. 1680, starozakonni rb. 3320.

W styczniu 1864 r. Łuków znowu zapłacił rs. 2938 kon­trybucji.

Starozakonni, chcąc wyjednać szczególne łaski dla siebie, złożyli, jak pisze Naczelnik Wojenny Pow. Łuk. No 600 D. 2/14 marca 1864 r. wierno-póddańcze pismo do Jego Ces. Wysokości.

Nieustraszony Ks. Brzózka walczył bez wytchnienia, to jako kapelan w oddzielę Lewandowskiego, później Krysińskiego, który mu powierzył samodzielne dowództwo nad częścią wojska. Brał udział w ośmiu większych starciach, a w bitwie pod Staninem był ranny. Po rozbiciu oddziału Krysińskiego i wyjeździe dowódcy zagranicę, sformował ks. Brzózka oddział własny z rozbitków, którzy pozostawali poprzednio pod dowództwem tegoż Krysińskiego, Rudzkiego i Kobylińskiego, których szeregi zbrojne wynosiły około tysiąca ludzi. Rząd Narodowy nadał mu tytuł “jenerała i kapelana wojsk powstańczych”. Po wielu porażkach ks. Brzózka zmuszony był oddział swój rozpuścić, sam zaś z po­mocnikiem swym Franciszkiem Wilczyńskim, mieszczaninem z Łukowa, uszedł i chronił się to w lasach łukowskich, to w “błotach Jackich”, to we wsi Przewóski.

I znowu utworzył nowy oddział, i dalej walczył, choć powstanie chyliło się ku upadkowi. Umiał on taką miłość i szacunek w ludzie wzbudzić, że w każdej chacie znajdo­wał przytułek i bezpieczeństwo, a włościanie uprzedzali go zawsze o ruchach nieprzyjaciela.

Mimo, że powstanie zduszono, ks. Brzózka chciał wal­czyć dalej i gdyby miał broń i pieniądze, zapewniał, że łatwo zniszczyć można wojsko rozkwaterowane w drobnych oddziałach po wsiach okolicznych. O miejscu, gdzie się ukrywa ks. Brzózka z adiutantem Wilczyńskim, dowiedzieli się Rosjanie od ostatniej jego “kurjerki” Antoniny Konarzewskiej, którą torturowano. Nie mogąc znieść męczarni, wskazała ona, że Ksiądz B. mieszka we wsi Sypytkach, w domu sołtysa Bielińskiego za podwójną ścianą. (W d. 24 lutego 1866 r. skazana została A. K. przez hr. Berga na osiedlenie na Syberji).

Widząc, że kryjówka jego odkryta, ks. B. przywitał ko­zaków i żandarmów strzałami, a gdy dokonywujący rewizji zaczęli uciekać, ukazał się we drzwiach z rewolwerem w rę­ku, a za nim adjutant jego Wllczyński, który nabijał broń i podawał swemu dowódcy. Ciągle odstrzeliwując się, ksiądz zaczął biec w stronę lasu, ale nieszczęściem potknął się i upadł. Nadbiegł wachmistrz żandarmów, a choć Brzózka przytknął mu rewolwer do czoła, broń zamoczona nie wy­paliła.

W dniu 23 maja 1865 roku, o godzinie 11 rano, zginęli na szubienicy w Sokołowie dwaj ostatni powstańcy. Tak zgasła ostatnia iskra bohaterskiego powstania, które przy­niosło włościanom uwłaszczenie i usamowolnienie i zorało niwę pod Niepodległą Rzeczpospolitą!

Powstanie było dobrze przygotowane pod względem cywilnej organizacji rządowej i znakomicie przez nią podtrzymywane. Natomiast przygotowania wojenne były nikłe. Brak było zwartości wojskowej i subordynacji, brak wyro­bionych podoficerów i oficerów młodszych, brak broni pal­nej, która w ogólności dostawała się szczupłym oddziałom strzeleckim. Przeważała kosa. Więc pomimo męstwa tyraljerki strzeleckiej, pomimo częstego nawet poświęcenia kosynierów, improwizacja techniczna zawiodła. Nie zdołano zawładnąć żadnym ważniejszym punktem, ani oswobodzić większej połaci kraju. Katastrofa planów Mierosławskiego (w d. 21 lutego rozbity pod Nową-Wsią) i Langiewicza (w d. 24 lutego poniósł klęskę pod Małogoszczą) łamie pow­stanie. Dopiero o zmierzchu powstania styczniowego, zna­lazło ono swojego dyktatora, dyktatora przegranej i bez­nadziejnej wojny w Romualdzie Traugucie. Wpatrzony w wielkich poprzedników, w Kościuszkę i księcia Józefa, od nich biorąc przykazanie wytrwania usąue ad finem, obrony do ostatniego tchu honoru Polaków, tę wojnę dla ocalenia honoru prowadzi tak, by jej spuścizna duchowa starczyła na pokolenia całe. I tak organizuje ostatnie siły powstańcze, aby były one wśród powodzi klęsk zawsze przecież mężnem, regularnem wojskiem polskiem. Te wy­siłki Traugutta przekazało nam w testamencie powstanie styczniowe. (Traugutt zginął na szubienicy dnia 5 sierpnia 1864 roku).

Reasumując bohaterskie wysiłki naszych przodków, męczenników za wolność, winniśmy w sumieniu naszem rozstrzygnąć, jakie obowiązki wynikają dla nas z dziedzictwa “marzeń naszych ojców i dziadów”.

Przedewszystkiem siłą patrjotyzmu powinniśmy prze­zwyciężyć silne namiętności partyjne, skłonność do swarliwości i zaspokojenia płaskich ambicyjek, nieść przed lud oświaty kaganiec, uświadamiać ich narodowo i państwowo, aby w chwili niebezpieczeństwa grożącego Ojczyźnie, z własnej ochoty, stanęli do boju w większej liczbie, niż w r. 1863 przeciw ciemięzcom Narodu i Wolności. Nasi domorośli politycy często zapoznają prawdy płynące z dziejów Ojczy­stych, albo ich wcale nie znają…

Obyśmy się zdobyli, jak nasi dziadowie na czystość, siłę i wiarę, tęsknotę do zabezpieczenia wolności, której dziś cenić nie potrafimy, na marzenie o poświęceniu się na śmierć i życie dla Ojczyzny. Stawiając pomnik wdzięcz­ności i czci za krew obficie przelaną na polach świętej ziemi podlaskiej, przez bohaterów i męczenników z r. 1863, jeżeli chcemy być godnymi ich spadkobiercami i żyć w wol­ności, wyrzućmy z serc naszych dążenia do prywaty, a mi­łując praworządność w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, Jej dobro uczyńmy naszym najwyższym prawem!

Monografję niniejszą, opartą o źródłowe i archiwalne prace i dokumenty, poświęcam pamięci rycerzy wolności, z którymi łączą mnie węzły krwi przelanej przez moich przodków. Pracę niniejszą zmuszony byłem pisać zbyt pośpiesznie na prośbę Komitetu budowy pomnika ku czci powstańców poległych w r. 1863 na Podlasiu. Z tego po­wodu mogły się wkraść tutaj redakcyjne braki, które czy­telnik wybaczyć raczy.

Bolesław Brodowski

Łuków, dn. 19 maja 1925 r.

Wyciąg z aktów stanu wojennego Magistratu
m. Łukowa z lat 1861 — 1864.

Do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych.
Magistratu m. Łukowa w pow. Łukowskim.

Raport

Nocy dzisiejszej około godz. 2-ej z dnia 10/22 na 11/23 stycznia r. b. wydarzył się w tem mieście nadzwyczajny i nigdy nie praktykowany wypadek, albowiem zebrani z oko­licznych wsiów szlacheckich i różnych miejsc oraz miasta tego ludzie, sami męszczyźni różnego wieku, w liczbie prze­szło 300, napadłszy w ciemnej nocy na rozkwaterowanych żołnierzy w ulicy Międzyrzeckiei poodbierali im broń palną, rozumie się z ładunkami, i z takową wystąpili przeciw wojsku tu kwaterującemu, z czego nastąpiła krwawa utarczka, skutkiem której poległo na placu trzech żołnierzy Kostromskiego piechotnego pułku i 4-ch ludzi z imion i nazwisk oraz miejsca zamieszkania niewiadomych, oprócz rannych żołnierzy 25 i cywilnych 3-ch, którzy zabrani zostali do lazaretu wojskowego, podejrzanych o wspólnictwo tego wy­padku przyaresztowano dotąd osób 34 i ci zatrzymani na odwachu wojskowym, o którym to zdarzeniu Magistrat ma honor zaraportować, z domieszczeniem, że Władzom, do których należy pod jednym doniósł.

Burmistrz Sekretarz Kolegjalny
Marenicz.

Dnia 11/23 stycznia 1863 roku.
N° 104. Miasto Łuków.

Do Wojennego Naczelnika p. Ł. — M. m. Łuków.

Raport

Nocy dzisiejszej, t. j. z dnia 29/10 na 30/11 (stycznia) lutego r. b. do tutejszego miasta przybyło kilkunastu mę­żczyzn zupełnie nikomu nieznanych w różnych ubiorach, którzy prawie jeonocześnie wpadłszy na probostwo zabrali 3 konie własnością ks. Roszkowskiego proboszcza obecnie aresztowanego będące, podobnież uczynili to samo u W. Ornano budowniczego p-tu gdzie wzięli parę koni z uprzężą, nareszcie u W. Komierowskiego, administratora dóbr donacyjnych Łuków, l-go konia, zaś u W. Krzymowskiego wła­ściciela majątku Cieszkowizna bryczkę, zaczem zaraz wyje­chali, udając się ku wsi Poważe gm. Łuków. Magistrat przeto po tym zdarzeniu otrzymawszy wiadomości, celem zabez­pieczenia spokojności i majątków mieszkańców miasta, natychmiast zarządził tymczasową straż z samych kilkunastu obywateli miejskich, którzy pilnując porządku dnia dzisiej­szego podobnego zdarzenia nie dostrzegli, o czem z obowiązku służby W. N. P-tu ma honor zaraportować.

M.

N° 294. Łuków, 30/11 863.

Do W. Nacz. p. Ł. M. m. Ł.

Raport

Dodatkowo do raportu swego z daty wczorajszej N° 294 składa jeszcze doniesienie ks. rektor Kolegjum Pijarskiego, że mu konia jednego i 2 korce jęczmienia nieznani ludzie zabrali.

M.

N° 301. Łuk. d. 31/12 lutego 863

Do W. Nacz. p. Ł. – M. m. Ł.

Raport

Dnia wczoraiszego t. j. 10/22 b. m. około g. 8-ej wie­czór przybyło kilkadziesiąt konnych powstańców polskich uzbrojonych, którzy zabawiwszy parę godzin w tem mieście, tej samej nocy wyjechali z zakupionemi butami, postron­kami i t. p. drobnemi rzeczami — następnie dziś rano po­dobnież o g. 7-ej rano przybyła większa liczba konnych i pieszych mniej więcej w liczbie 150, którzy także po 2-godzinnem zabawieniu i zabraniu z kasy miejskiej rs. 66 oraz zniszczeniu aktów przed magistratem, odwachem, są­dem i policją w niewiadome miejsce tak jak i pierwsi wymaszerowali — o czem powinny raport W mu N-wi P-tu M-t składa.

Marenicz.

N° 336. Łuków, 11/23 lutego 863.

Do W. N. P-tu — M. m. Łukowa.

Raport

Ma zaszczyt donieść W. N. P-tu, że w dniu wczoraj­szym około g. 4-ej popoł. oddział powstańców złożony z konnicy około 30, piechoty około 300 przybył do m. Łukowa, a po przenocowaniu w murach ks. ks. Pijarów wy­szedł dziś rano o godz. 8 ej z miasta, udając się traktem Siedleckim. Przy wyjściu z miasta (powstańcy) przyaresztowali Stanisława Kostjana z synem Franciszkiem, Hipolita Skowerskiego, Małgorzatę żonę i Pawła Mikonowicza i Herszka Kloca, tutejszych mieszkańców oraz Jana Załkalika strażnika kwarantanny — wszystkich powyżej wymienio­nych przyaresztowanych z sobą zabrali.

M.

D. 1/13 marca 1863 r.
N° 437. M. Łuków.

Do W. N. P-tu Łuk. MM. Łuk.

Raport

W wykonaniu wydanych rozporządzeń ma honor donieść WPNP-tu, że w dniu wczorajszym pod dowództwem niejakiego Rudolfa przybyło do miasta Łukowa kilkudziesięciu powstańców konno dobrze uzbrojonych, a zaszedłszy do kancelarji m-tu zażądali pieniędzy z Kasy miejskiej lecz gdy takowa ża­dnych pieniędzy nie posiadała, nic więc nie dała, następnie sprowadzili Andrzeja Szafrańskiego tutejszego; mieszkańca któremu przemocą położywszy na ulicy, wyliczyli, niewiadomo za co, kilkanaście batów — dalej przywołali dzier­żawcę konsumpcji w Łukowie od tego w Kasie Powiato­wej tytułem raty konsumpcyjnej za marzec r. b. przy­należnej wzięli kwotę 386 rs. i na tę sumę udzielili mu piśmienne pokwitowanie, które w oryginale W. N. P-tu przed­stawię, poczem zabawiwszy jeszcze w mieście kilka godzin, odjechali w niewiadome miejsce.

(podpis nieczytelny)

Dnia 8-23 kwietnia 1863 roku.
N° 698. M. Łuków,

Do W. N. P-tu Łuk. M. m. Łuk.

Mam honor donieść W. P. N. P-tu, że w dniu wczorajszym około g. 4-ej popoł. przybyła do miasta tutejszego partja powstańców konnych i pieszych do 200-tu ludzi uzbrojonych pod dowództwem niejakiego Rudolfa i odpocząwszy w rynku miasta wkrótce wyszli udając się w niewiadome miejsce.

Dnia 10/22 kwietnia 1863 roku.
N° 709. M. Łuków.

Do W. N. P-tu Łuk. M. m. Łukowa.

Raport

Dziś około g. 7-ej rano wpadło do tego miasta kilku­nastu ludzi z powstańców konno i dobrze uzbrojonych w dubeltówki, pałasze oraz pistolety, którzy bardzo krótko bawiąc, zabrawszy na stacji pocztowej fuzję, która wedle oświadczenia ekspedytora, miała być odesłana pocztą, przearesztowali Łukasza Petrycha, urlopowanego żołnierza wojsk ces. ros. z gminy Łazy tu chwilowo w Łukowie prze­bywającego, spiesznie traktem siedleckim takowege z sobą uwieźli o czym W. N. P-tu. M. ma honor zaraportować.

M.

N° 555. Łuków 8 kwietnia 863.

Do w n. P-tu Łuk. M-t m. Łukowa.

Raport

W wypełnieniu obowiązujących urządzeń ma honor złożyć raport W N P-tu, że dniu dzisiejszym o g. 11-ej z rana przybył do miasta tutejszego oddział powstańców konnych, składających się z ludzi około 40, w broń palną i sieczną uzbrojonych, a zabawiwszy blisko 3 godz., trak­tem żelechowskim z miasta wydalił się.

M

18/30 września 1863 r.
N° 1747 M. Łuków.

Do
Szanownego Magistratu
Miasta Powiatowego Łukowa.

Od Dozoru Bożnicznego
Okręgu Łukowskiego.

Raport

W wykonaniu odręcznego podania Magistratu daty 7/19 b. m. 1864 r. N° 589, które przy niniejszym powra­ca, ma honor donieść Szanownemu Magistratowi, że Reskrypt W. Naczelnika Wojennego Powiatu Łukowskiego daty 2/14 marca r. b. N° 600 obejmujący zadowolenie Jego Cesarskiej wysokości za podany adres przez Staroza-konnych m. Łukowa, w dniu wczorajszym Zgromadzonemu na nabożeństwie ludowi Starozakonnemu w Szkole i Boż­nicy Żydowskiej odczytany został.

Naftul Mendelewejg.

Boruch Finkelsztejn.

Oryginalna okładka broszury z 1925 r.

1 komentarz

  1. KazimierzKazimierz04-19-2017

    Kiedyś myślałem, że to tylko legenda rodzinna, że prapradziadek Ludwik Słomczyński brał udział w powstaniu, a tymczasem jest potwierdzenie. Jest jeszcze akt urodzenia jego syna Józefa z 10 lutego 1864 (66/1864) gdzie o Ludwiku piszą: “nie istniejącego obecnie w domu”. http://szukajwarchiwach.pl/35/1872/0/2.4/84/skan/full/b3gEScGGb_KFG1a7oXA2SQ

Dodaj komentarz