Mord Żydów pod Malcanowem5 min.

Las "Kirkut"

Pomniki, inskrypcje nagrobne, obok świadectw pisanych, fotografii, przedmiotów codziennego użytku mogą być ciekawym tropem minionej rzeczywistości, zapomnianych wydarzeń z historii rodziny czy też regionu. Jednym z zagadnień czekającym wciąż na rzetelne opracowanie jest sprawa zagłady żydowskiej społeczności w Łukowie, w okresie II wojny światowej oraz cmentarza żydowskiego pod łukowską wsią Malcanów, gdzie z rąk okupanta zginęły setki naszych starszych braci w wierze.

Żydzi stanowili połowę łukowian

W 1939 r. Łuków liczył prawie 13 tys. mieszkańców. Społecznością mocno wpisującą w łukowski krajobraz byli Żydzi, stanowiący około połowy łukowian. Starozakonni posiadali sklepy, własne stowarzyszenia, bibliotekę, gazety, synagogę, cmentarz. Różni byli to Żydzi: bogaci i biedni, przestrzegający tradycji i przepisów chasydzi, jak również Żydzi postępowi, nienoszący tradycyjnych ubiorów, próbujący odgrywać w hierarchii społecznej miasta znaczącą rolę, jako lekarze, funkcjonariusze samorządu miejskiego lub choćby rzemieślnicy kupcy i przemysłowcy. Aktywność Żydów obserwowano prawie we wszystkich dziedzinach gospodarki. Materiały budowlane nabywano w firmie braci Cukierman, artykuły papiernicze wsklepie Finkelsteinów, obuwie u Dawida Gastmana, zboże odstawiano do młyna Borensztajów, ubranie szyto u krawca Kwiata, a słowo pisane drukowano w drukarni Klejnmana. Ostra niekiedy rywalizacja pomiędzy kupiectwem polskim a żydowskim w okresie międzywojennym nie zburzyła budowanych przez setki lat dobrosąsiedzkich stosunków pomiędzy obydwoma narodami. Żydzi nie czuli się w Łukowie obco. Tutaj zakładali rodziny, tutaj przychodziły na świat ich dzieci, tutaj w końcu zostawiali na cmentarzach cząstkę siebie, odchodząc do wieczności. Dzisiaj, kilkudziesiąt lat po wojnie, coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że nie można przedstawić historii kraju, miasta i społeczności bez dziejów ludności mojżeszowej. Nie można mówić o II wojnie światowej, nie wspominając o Holokauście – zaplanowanej, systematycznie przeprowadzonej eksterminacji milionów dzieci, kobiet i mężczyzn. Powodem ich prześladowania i zabicia było, o zgrozo to, że urodzili się właśnie Żydami.

Zbiorowe mogiły

Największe akcje eksterminacyjne ludności żydowskiej w Łukowie przeprowadzono jesienią 1942 r. i w maju 1943 r. Przypadki egzekucji zdarzały się też w pierwszych latach okupacji. W lesie niedaleko podłukowskiej wsi Malcanów, kilometr od szosy do Radzynia Podlaskiego do dziś zachowało się kilka nagrobków zamordowanych Żydów. Ten niewielki, zalesiony dopiero po wojnie obszar upatrzyli sobie Niemcy już na początku wojny. Był dla nich miejscem dogodny ze względu na niewielkie oddalenie od miasta. Egzekucji często dokonywano w Łukowie, po czym ciała zabitych wywozili pod Malcanów wyznaczeni do tego furmani. Zdarzało się też, że dzisiejszą ulicą Wyszyńskiego, Świderską i Domaszewską pędzono prześladowanych na wspomniane miejsce zbrodni i tam ich rozstrzeliwano. Ofiary wrzucano do uprzednio wykopanych rowów. Po zapełnieniu zbiorowych mogił ciała często układano na kształt kopców, przysypując je jedynie cienką warstwą piasku. Daty śmierci widniejące na powojennych nagrobkach z Malcanowa potwierdzają, że chowano tam, jeśli można to tak nazwać jeszcze przed likwidacją getta na jesieni 1942 r., a mianowicie: 09.08.1941 r., 29.10.1941 r., 06.01.1942 r., 13.01.1942 r., 30.04.1942 r. (data ta powtarza się w przypadku czterech osób) oraz 07.05.1942 r. Niestety, nie jest możliwe dokładne określenie ile ofiar kryła w sobie ziemia pod Malcanowem. Szacuje się jedynie, że zabito w tym miejscu przeszło 1.000 osób, najwięcęj w okresie likwidacji wtórnego getta wiosną 1943 r. Ostatnie ofiary egzekucji masowych na tym cmentarzu, kiedy zapełniono już zbiorowe mogiły, nie były nawet grzebane. Cmentarz, jak napisał jeden z łukowian był wtedy “jakby ogromnym pobojowiskiem, gdzie żerowały wrony i kruki i plądrowały hieny w ludzkiej postaci”. 27 lutego 1944 r. Niemcy zamordowali pod Malcanowem rodzinę Keselbrener i jest to prawdopodobnie ostatnia egzekucja dokonana w tamtym miejscu.

Ocalali Żydzi nad szczątkami pomordowanych współbraci na polach malcanowskich
( Źródło: publikacja “Le Livre de Lukow.” )

Trudno dziś stwierdzić ilu Żydów przebywało w Łukowie podczas okupacji. Byli tu wszak starozakonni, przedwojenni mieszkańcy Łukowa, ale również Żydzi z okolicznych wiosek, miast, z Nasielska, Serocka, Suwałk a nawet ze Słowacji. Niestety, nie da się też podać dokładnej liczby osób wywiezionych do Treblinki oraz przedstawić pełnej listy ocalonych od zagłady. Ci, którzy doczekali końca wojny, po uporządkowaniu spraw majątkowych, zazwyczaj opuszczali miasto, udając się na emigrację.

Ekshumacja i pochówek ofiar holokaustu. Pola malcanowskie 1949 r.

Po latach przybyłe do Łukowa rodziny zamordowanych tutaj Żydów i część szczątków śmiertelników z Malcanowa spoczęła pod pomnikiem upamiętniającym ofiary eksterminacji, wybudowanym przy ulicy Warszawskiej, na miejscu przedwojennego cmentarza żydowskiego. Kilkustopniowy obelisk, obudowany macewami i zwieńczony gwiazdą Dawida stanowi dziś dla wielu mieszkańców Łukowa jedyny dowód pobytu w Łukowie ludności wyznania mojżeszowego.

Autor: Tomasz Borkowski
Wspólnota nr 48 (101) 2006 r.


Obelisk przy ulicy Warszawskiej, upamiętniający ofiary holokaustu.

Powrót dp albumu

Las “Kirkut”

Powrót dp albumu

Dodaj komentarz