Straszne czasy5 min.

Straszne Czasy

Wspomnienia Mieczysław Świerczewskiego cz. II

Zastrzelony na Cegielni

W owym czasie Tadeusz Żyłka i Anton Neuman bardzo gorliwie pracowali w gestapo. Mimo dobrej znajomości terenu, założyli dodatkowo siatkę szpiegowską i masowo aresztowali i wywozili do obozów zagłady naszych rodaków.

Dopiero w lecie 1943 roku Żyłka został zastrzelony na plaży przy dołach cegielnianych w Łukowie, a na jesieni tego samego roku ruch oporu przygotował zasadzkę w okolicach Radzynia, w której zginęli Anton Neuman i jego zastępca.

Po tych wydarzeniach znacznie zmniejszyła się liczba aresztowań. Muszę wspomnieć, że w celu zabezpieczenia się przed wywiezieniem na roboty do Niemiec, wstąpiłem do pracy w firmie niemieckiej. Na terenie rzeźni miejskiej przy Targowicy zlokalizowane było przedsiębiorstwo jajczarsko-drobiarskie. Miałem tam do dyspozycji samochód ciężarowy, którym dowoziłem towary na wymianę (skup odbywał się częściowo na zasadzie wymiany) i odbierałem skupione jajka. Odwiedzałem punkty skupu na terenie powiatów – radzyńskiego, włodawskiego i bielskopodlaskiego. Samochód, który posiadałem, był bezpiecznym środkiem do przewożenia rzeczy używanych w konspiracji, ponieważ auta były dostępne tylko Niemcom i praktycznie ich nie kontrolowano. Dlatego wykorzystywałem mój środek transportu do przewożenia na większe odległości prasy konspiracyjnej, dwukrotnie przewoziłem też z Rudna koło Parczewa do Warszawy broń i amunicję zapakowaną w skrzynki na jajka. Pochodziła ona z zrzutów lotniczych.

Pierwszy raz blisko frontu

23 lipca 1944 roku Armia Czerwona wkroczyła na nasze tereny. Był to nowy rozdział w moim życiu. Pierwszy raz bezpośrednio zetknąłem się z działaniami wojennymi. Było to w niedzielę poprzedzoną trzydniowymi opadami deszczu. W godzinach popołudniowych od strony Radzynia pojawiły się czołgi sowieckie a na platformach przy parowozowni w Łukowie stały działa przeciwlotnicze. W tym czasie tam, gdzie mieszkałem – we wsi Podgaj, zgromadziło się wielu uciekinierów z Łukowa w obawie przed zbliżającym się frontem. W pewnym momencie po naszych budynkach inwentarskich padła seria pocisków artyleryjskich. Zabito w ten sposób kilka sztuk bydła i siedem koni. Ludzie tam zgromadzeni wpadli w panikę i zaczęli uciekać. Tak się wtedy złożyło, że w Brześciu byli jeszcze Niemcy a w Łukowie już Rosjanie. Wojska niemieckie wspierane lotnictwem chciały za wszelką cenę wydostać się z oblężenia. Przez 3 dni trwała nieustanna i bardzo intensywna walka. Po kilku dniach wkroczyło dużo wojska sowieckiego i Rosjanie zaczęli wprowadzać swoje porządki i administrację.

10 pogrzebów tygodniowo

Armia Czerwona posiadała dobry wywiad z jego pomocą przystąpiła do likwidacji placówek konspiracyjnych i likwidowania członków ruchu oporu. Rozpoczęła się nierówna walka między przeciwnikami reżimu sowietów, a resztą społeczeństwa powiązaną z władzami rosyjskimi, sterowaną i wspieraną przez sowieckie wojsko. Były to straszne czasy. Masowo ginęli ludzie po obu stronach, przeważnie młodzi.

W pierwszych latach okupacji w samym Łukowie odbywało się ponad 10 pogrzebów tygodniowo. Dodatkowo w Trzebieszowie i Kąkolewnicy w powiecie radzyńskim odbywały się sądy wojskowe. Skazańców nigdy nie ujawniono i nie wiadomo ile egzekucji wykonano.

W tym bałaganie zginął także mój brat – Piotr, który przypadkowo przejeżdżał samochodem przez Stoczek Łukowski i został zastrzelony przez komendanta wojennego, który tam przebywał. Zabójstwa i samosądy były wydarzeniami dnia codziennego. Miejscowe władze nie miały żadnego głosu, bo liczyła się tylko władza NKWD i UB.

Ponad 50 lat razem

W 1947 roku, gdy już rewolucja trochę przygasła, 5 października zawarłem związek małżeński ze Stanisławą Górską zamieszkałą w Sętkach (gmina Ulan). Ślub odbył się w tamtejszym kościele parafialnym. W tej nowej sytuacji rozpocząłem poszukiwanie pracy. Nie było to łatwe, ponieważ pierwszeństwo mieli kandydaci z legitymacją PZPR, a ja takiej nie miałem. Z wielkim trudem udało mi się zatrudnić w Spółdzielni Rolniczo-Handlowej “Gospodarz” w Łukowie. Jednak nie nacieszyłem się tą pracą zbyt długo, bo po dwóch latach zostałem zwolniony. Następnie zatrudniłem się Łukowskich Zakładach Roszarniczych na stanowisku kierownika zaopatrzenia. Po trzech latach znowu musiałem szukać pracy, bo na skutek reorganizacji moją funkcję przeniesiono do Lublina, więc ze względu na rodzinę i brak mieszkania w Lublinie musiałem zrezygnować z pracy. Potem zatrudniłem się w Powiatowym Przedsiębiorstwie Młynów Gospodarczych w Łukowie na stanowisku kierownika młyna. Mimo że była to praca ciężka i szkodliwa dla zdrowia, przepracowałem tam 31 lat i odszedłem na emeryturę. W międzyczasie dochowaliśmy się z żoną dwóch córek i syna. Dziś mamy jeszcze pięcioro wnucząt i jednego prawnuka. 5 października 1997 roku obchodziliśmy z żoną jubileusz 50-lecia zawarcia małżeństwa. Była to podniosła uroczystość. Rozpoczęła się mszą świętą dziękczynno-błagalną w kościele pw. Podwyższenia Św. Krzyża w Łukowie. Następnie zaproszeni goście podejmowani byli obiadem w restauracji “Kameralna” w Łukowie. Na uroczystości spotkało się ponad 100 osób. Była to głównie najbliższa rodzina i przyjaciele. W miłej i przyjemnej atmosferze impreza przeciągnęła się do późnych godzin wieczornych.

Autor: Mieczysław Świerczewski

Wspólnota nr 21 (74) 2006 r.

1 komentarz

  1. KazimierzKazimierz12-17-2012

    Witam !!!
    Dwie daty tu się nie zgadzają:
    1. NKWD i UB, w 44 roku nie mogło być UB, która powstała 1 stycznia 1945 roku
    2. PZPR powstała w grudniu 1948, więc 5 października 1947 nie mogło być kandydatów z legitymacją PZPR
    Resume: Dziadek nie pamięta czy na wojnie dostał kulką między łopatki czy łopatką między kulki!!!
    PS. Pomnik w Łukowie w parku naprzeciw elektrowni (obecnie knajpa 18) napis mówi że Łuków wyzwoliła Armia Radziecka, która powstała 23 lutego 1946.
    Chwała historykom łukowskim
    Pozdrawiam
    KD

Dodaj komentarz