Historia obozu Armii Krajowej w Jacie17 min.

Fotograf: Paweł Przeździak

Historia obozu Leśnego – Szkoleniowego przekształconego w Oddział Partyzancki ( z książki Ryszarda Garfika pt. “Przywrócona Pamięć – Działalność Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Łukowie w latach 1989 – 2012 w zapisie kronikarskim” )

Historia obozu leśnego – szkoleniowego Armii Krajowej w Jacie została opisana w oparciu o wspomnienia ppor. Władysława Kamoli “Dyska” – Dowódcy II Plutonu OP I BAT 35 pp AK w Jacie, będącego w OL od początku oraz o “Jatę 44 – obozy szkoleniowe NSZ i AK w lasach łukowskich w czasie II wojny światowej” – Mariusza Bechty i opracowaniu R. Grafika, ( szatagraficzna Ireneusz Staszewski ) pt. “Jata 1944- 1996 – Żołnierzom 1-go Batalionu 35 pp 9-tej Podlaskiej Dywizji Armii Krajowej Zgrupowanie “Jata””, wydanego z okazji odsłonięcia pomnika w Jacie w 1996 roku.

Gdy w drugiej połowie 1943 roku stało się jasne, że szala zwycięstwa przechyla się na rzecz wojsk alianckich, a w terenie coraz ciaśniej robiło się dla wielu ludzi, zaczęła dojrzewać myśl o konieczności utworzenia obok Kedywu oddzielnego oddziału leśnego (OL) do dyspozycji Komendy Obwodu Łuków. Pierwszym propagatorem powstania OL był Komendant Obwodu AK Łuków – rotmistrz Zygmunt Bagrowski „Marcin”. Niestety, nie zrealizował tego zamiaru. Został aresztowany przez gestapo i zamordowany. Uczynił to następny Komendant Obwodu kpt. Jan Rybacki ( prawdziwe nazwisko Franciszek Lenarczyk ) “Feliks”. Po różnych propozycjach na dowódcę OL, ( między innymi otrzymali je pchor. Roman Zabłocki “Roman” – Komendant Rejonu I AK, dowódca wielu akcji bojowych, ppor. cz. w. Czesław Krasuski “Wyrwicz” – miał doświadczenie bojowe w walkach uderzeniowych Batalionów Kadrowych na terenie Wyszkowa. Obaj świetni organizatorzy. Komendant Obwodu nie wyraził zgody na ich przejście do Jaty ), wybór padł na por. Piotra Nowińskiego “Pawła”, który wówczas jako Jerzy Kalinowski pracował jako rządca w majątku państwa Majewskich w Niedźwiadce i nie miał żadnego przydziału, był oficerem zawodowym, energicznym człowiekiem i dobrym organizatorem. Zastępcą został ppor. rez. Władysław Kamola “Dysk”, dotychczasowy oficer wyszkolenia w Rejonie IV a. Ponadto sprawa utworzenia OL wraz z budową stałej bazy leśnej wyjaśniła się wiosną 1944 roku, gdy na rozkaz Komendy Okręgu AK Lublin przystąpiono do tworzenia pierwszych zgrupowań partyzanckich jako zalążków jednostek wojskowych. Inspektorat Rejonowy AK Radzyń Podlaski miał za zadanie zorganizować trzy Bataliony 35 pp AK i wspólnie z 34 pp AK odtworzyć 9 Podlaską Dywizję Piechoty AK. Na dowódcę wyznaczono generała brygady Ludwika Bittnera “Halkę”. Obwód AK Łuków miał odtworzyć I Batalion 35 pp AK pod dowództwem por. Wacława Rejmaka “Ostoi”.

Celem powołania OL było:

  • zabezpieczenie “spalonych żołnierzy” Obwodu Łuków przed aresztowaniem lub innymi represjami,
  • stworzenie siły uderzeniowej do dyspozycji Komendy Obwodu,
  • przygotowanie kadr do odtworzenia I Batalionu 35 pp AK.

30 kwietnia 1944 roku por. “Paweł” i ppor. “Dysk” udali się na teren dużych kompleksów lasów łukowskich celem wyboru miejsca obozu. Wybór padł na Rezerwat Jata, na tak zwanej wyspie za obozem NSZ “Dym”, który funkcjonował od jesieni 1943 roku, a jako obóz szkoleniowy od stycznia 1944 roku o kryptonimie OP1/ XII “Dym”. W obozie NSZ, odbyły się trzy turnusy szkoleniowe Szkoły Podchorążych i Podoficerów Rezerwy Piechoty NSZ, które ukończyło 120 osób. W Jacie na stałe przebywał oddział Akcji Specjalnej (AS) pod dowództwem starszego sierżanta Stefana Kosobudzkiego “Sęka”. Obóz był całkowicie samowystarczalny. Prowadził rusznikarnię i zaplecze kwatermistrzowskie. Wybrany teren przez por. “Pawła” i ppor. “Dyska” od strony południowej chroniły bagna Krzny Południowej, a od pozostałych gęstwiny leśne. Przez bagniska ciągnęły się półtorakilometrowe kładki drewniane z poręczami dla ochrony ludzi przed utonięciem.

Mapa Rezerwatu Jodły Jata w pow. Łuków. Mapę wykonał Zbigniew Klink.

Por. “Paweł” i ppor. “Dysk” będąc w Jacie obejrzeli obóz NSZ, a więc ziemianki, baraki i namioty. Tam zastali Komendanta Kedywu por. “Ostoję” i z BCH Stanisława Świetlika “Szczodrego”, którzy oczekiwali na ich przybycie, Świetlik pracował w Spółdzielni “Społem” w Łukowie i dysponował narzędziami i materiałami budowlanymi.

Po uzgodnieniu należało przystąpić do prac, zorganizować grupę roboczą i materiały.

Por. “Paweł” przyprowadził kilkunastu ludzi z Rejonu IV Stoczek Łukowski. Byli to: Zygmunt Świeczak “Kadwin”, Marian Gaładyk “Lampart”, Marian Bartosiewicz “Sęp”, Bolesław Gac “Bartosz”, Mieczysław Dziak “Piorun”, Mieczysław Budziak “Brochwicz”, Czesław Tkaczyk “Kruk”, Marian Zbojna “Orzeł”, Kazimierz Barej “Sitko”, Józef Barej “Dzbuk”, Henryk Kajka “Strzelec”, Stefan Szerszeń “Kot”, Henryk Kaczor “Kozak”, Feliks Gajowniczek “Kuć”, Stefan Kędziora “Wierzba”, Jan Leśkiewicz “Brzoza”, Jan Miszta “Sokół”, Jan Szerszeń “Kora”. Po nich dalszych ludzi przyprowadził z Rejonu I z Ulana plutonowy Wacław Sypiański “Colt”. Byli to: Tadeusz Śledź “Biały”, Tadeusz Kulik “Kruk”, Mieczysław Brzozowski “Orzeł”, Henryk Ślesycki “Sośniak”, Marian Szczuchniak “Dudek”, Jan Dmochowski “Kuba”, Jan Fidosiej “Sklepnik”, Jan Janasz “Walek”.

Plan sytuacyjny obozu w rezerwacie Jata.

Wyznaczono obszerny plac zbiórek zwany też alarmowym oraz miejsca na kuchnię, magazyn, kancelarię, sztab oddziału, wartownie i na trzy baraki. Wszystkie budowle zostały wkomponowane w naturalne środowisko leśne, tak aby były nie do wykrycia z samolotu. Nie wolno było nic wycinać z terenu obozu i w pobliżu. Z uwagi na nisko położony teren można było budować tylko obiekty naziemne. Dla baraków lub innych pomieszczeń wbijano blisko siebie pale, które oplatało się gałęziami z jodły, świerku lub sosny, a dach kryty był papą. Gwoździe, papę, młotki, obcęgi, siekiery, piły i inne narzędzia oraz materiały przywieziono ze “Społem” z Łukowa. Natomiast deski, żerdzie i listwy dostarczono z Tartaku w Łukowie, zwłaszcza do wykonania stołów, ław i stojaków na broń. W ciągu kilku dni stanęły trzy duże, wygodne z pryczami baraki (20 osobowe).

7 maja 1944 roku przybył do Jaty Zastępca Komendanta Obwodu AK Łuków kpt. Józef Waltenberg ( okupacyjne nazwisko Jerzy Orłowski ) “Lubicz”, “Siwunio”. Ustalono, że należy prowadzić szkolenie sprawnościowe przewidziane dla dowódców drużyn i plutonów, a ppor. “Dysk” będzie dowódcą I plutonu, ppor. “Nosowicz” dowódcą II plutonu. Ponieważ por. “Paweł” miał dużo prac związanych ze sprowadzaniem materiałów, aprowizacją, ustalaniem rekrutacji nowych grup ludzi w rejonach, organizacją wywiadu związanego z bezpieczeństwem obozu, systemem łączności z rejonami, ustalaniu haseł i wielu innych spraw i często przebywał w terenie, faktyczny nadzór nad rozbudową bazy i szkoleniem sprawowali ppor. “Dysk” i ppor. “Nosowicz”. Ppor. “Dysk” w swoich wspomnieniach napisał:

Roboty było w bród, ale atmosfera była wspaniała..... "Nosowicz" wniósł do całego życia obozowego wiele ożywienia, radości, rozruszał i rozśpiewał nawet ponuraków. Był wytrawnym harcerzem, a przed przyjściem do Jaty związany był pracą w Szarych Szeregach w Warszawie (…) tu mógł spożytkować doświadczenia zdobyte na przedwojennych obozach harcerskich (…) tu był w swoim żywiole...

W nocy z 13 na 14 mają do Jaty przybył oddział Kedywu z por. “Ostoją” i niektórymi oddziałami z rejonów.

Przez 3 dni przebywał w obozie por. “Ostoja”, który otrzymał rozkaz zebrania dużego oddziału i demonstracyjnego pokazywania się w terenie. Miało to na celu niepokojenie Niemców tak, aby nie czuli się bezpiecznie i nie mogli skoncentrować dużych sił na szukanie niewypału pocisku rakietowego V-2, który spadł koło Sarnak i został przechwycony przez AK, a części w całości oraz rozrysowane i opisane przesłano do Anglii.

W tym czasie w obozie stawił się oficer sowiecki podający się jako “Wołodia” – łącznik dowództwa radzieckiego z partyzantką sowiecką w Jacie ( stacjonował w Jacie mały oddział ). Doszło do spotkania z por. “Ostoją”. Por. Wołodia mówił, że wojna się niedługo skończy i jak Niemcy będą się wycofywać, muszą być atakowani przez partyzantkę polską i ich. Partyzanci rosyjscy mają zamiar wysadzać mosty i podpalać szkoły, aby Niemcy nie mieli gdzie się zakwaterować. Por. “Ostoja” powiedział:

My jesteśmy gospodarzami i bez porozumienia z nami, bez naszej zgody nie możecie tego robić. Niemcy odejdą, a w Polsce pozostanie ruina. Tego nie możecie robić.

Por. “Pawła” nie było przy tej rozmowie. Przyszedł później. Por. “Wołodia” prosił “Pawła” o przerzucenie go do lasów parczewskich. “Paweł” obiecał pomoc. Należy nadmienić, że z Rosjanami występowały konflikty. Któregoś dnia przyszli gospodarze z Jagodnego ze skargą, że Ruscy zabrali krowę i dwa cielęta. Na interwencję por. “Pawła” zwrócili krowę i cielaka ( jeden cielak był już zabity ). Były jeszcze konflikty z rozebraniem samowolnie wspólnej kładki, którą po interwencjach naprawiono. Ale pełnego zaufania do Rosjan już nie było.

Pod koniec maja przybyło 5 absolwentów kursu Młodych Dowódców Wojsk Piechoty ze Stanina. Byli to: Wiesław Brzozowski “Konrad”, Zbigniew Bytniewski “Brzoza”, Gabriel Galec “Płowy”, Bogdan Matuszczak “Arsen Mattuti”, Leonard Poreda “Wujek”.

Ppor. “Nosowicz” tworzył Pluton III, energicznie szkolił ludzi i organizował chóralne śpiewy pieśni wojskowych, partyzanckich, harcerskich i innych. 28 maja 1944 roku w Zielone Świątki odbyła się wielka uroczystość poświęcenia i wręczenia sztandaru ufundowanego przez społeczeństwo oraz przysięga żołnierska.

Ołtarz wykonany został według projektu ppor. “Nosowicza”. Między dwoma jodłami przygotowano ołtarz z desek, na którym w kształcie podkowy wstawiono korzeń. W podkowie usytuowano krzyż brzozowy biały, w górę od podkowy szły białe brzozowe promienie. Na tle ciemnego boru ołtarz prezentował się wspaniale.

Na uroczystości obok zaproszonych gości, głównie z Rejonu III Stanin – Tuchowicz byli obecni: przedstawiciele Komendy Obwodu AK Łuków, Kedyw, Oddział NSZ z obozu “Dym”, delegacje z rejonów, z Obwodu AK Siedlce, Wojskowej Służby Kobiet (WSK) i Pomocy Żołnierzom (PŻ).

Mszę Świętą odprawił, wygłosił homilię i poświęcił sztandar ks. Aleksander Zaremba “Mrówka” ( wikary parafii Trzebieszów ). Przysięgę złożyło kilku przybyłych wówczas ochotników.

Sztandar był wyszywany w Staninie przez panią Helenę Galcową. Chrzestnymi sztandaru zostali: Marcjanna Konieczna, Barbara Galec ze Stanina, Jan Kaniewski z Wesołówki i Marian Płudowski ze Stoczka Łukowskiego. Poczet sztandarowy stanowili: Bogdan Matuszczak, “Arsen Mattuti”, Gabriel Galec “Płowy”, Jerzy Konieczny “Wiktor”. Krótkie przemówienie patriotyczne wygłosił M. Płudowski ze Stoczka Łukowskiego.
Następnie sztandar przekazano Zastępcy Komendanta Obwodu AK Łuków – kpt. Józefowi Waltenbergowi “Lubiczowi” ( Orłowskiemu ), który z kolei przekazał go klęczącemu “Arsenowi Mattuti”. Na zakończenie odśpiewano hymn narodowy i hymn kościelny “Boże coś Polskę”. Komendę nad całym
zgrupowaniem w czasie uroczystości sprawował por. Wacław Rejmak “Ostoja”, a Komendant Oddziału Leśnego por. Piotr Nowiński “Paweł” miał sprawy organizacyjne i czuwanie nad sprawnym przebiegiem uroczystości. Pomagał mu ppor. “Nosowicz”, a ppor. “Dysk” zabezpieczał uroczystość,
którą zakończono obiadem z tradycyjną grochówką, a PŻ-tki częstowały ciastkami i słodyczami. Wieczorem zorganizowano ognisko z piosenkami.
Tutaj wyróżniał się ppor. “Nosowicz”, a żartom, skeczom, anegdotom nie było końca.

Ludzie byli szczęśliwi. Zapomniano o grozie okupacji. Tam była wolna ojczyzna.

Por. “Paweł” miał kontakty z grupą łukowskich kolejarzy z AK, którzy z wagonów idących na wschód zdobywali broń, amunicję, materiały wybuchowe. W końcu maja 1944 roku dostarczono do Jaty sporo materiału wybuchowego zwanego plastikiem, który przechowywano w specjalnie wykonanym magazynie. Plastikiem dzielono się z Kedywem. Do Jaty przybywało coraz więcej ludzi i trzeba było ich nie tylko szkolić, ale i rozbudowywać obóz. Należało także poprawić kładki, aby były bezpieczne.

W Jacie w obozie “Dym”, jak już wspomniano, prowadzono szkolenie wojskowe, a na stałe przebywał oddział do Akcji Specjalnych (AS) pod dowództwem starszego sierżanta Stefana Kosobudzkiego “Sęka”. Zasłynął on z wielu akcji, w tym z dwóch akcji odbicia ludzi z więzień.

12 marca 1944 roku uwolnił z więzienia w Siedlcach 6 osób; pułkownika Stanisława Miodońskiego “Sokoła”, porucznika rezerwy Jerzego Wojtkowskiego “Drzazgę”, podporucznika rezerwy Michała Rossałę “Walego”, kapelana obozu NSZ ks. majora Stefana Jurczaka “Brzozę” i 2 inne osoby.

W nocy z 8 na 9 maja 1944 roku 9-cio osobowy patrol pod dowództwem “Sęka” uwolnił z więzienia w Łukowie Ignacego Rappa, zawiadowcę stacji i jego córkę Mieczysławę. ( polecamy artykuł “Zdobycie aresztu w Łukowie” → )

Ponieważ w obozie NSZ zaprzestano przestrzegania ustaleń zawartych między Komendantami obozów AK i NSZ, por. “Paweł” przeprowadził rozmowę z dowódcą Oddziału AS, st. sierż. “Sękiem”. Po rozmowie ustalenia nie były już łamane.

6 czerwca 1944 roku do Jaty przybyła 8-osobowa grupa podchorążych ze słynnego Batalionu “Zośka” z Warszawy. Załatwił to ppor. “Nosowicz”, organizator i instruktor Szarych Szeregów w Warszawie. Byli to: harcmistrz ppor. Ryszard Zarzycki “Łępicki”, ( który poległ w powstaniu ), Andrzej Łukawski “Blondyn”, Zbigniew Maniecki “Mały”, Stanisław Sadowski “Stefan Czarny” ( wszyscy polegli w powstaniu ), Henryk Deminet “Miś” ( zmarł w 1980 roku), Jan Wiśniewski “Strzegoń”, Stanisław Rybka “Tur”. Dołączył do nich na drugi dzień por. Andrzej Malinowski “Włodek”, ( który zginął w potyczce z Niemcami 12 lipca 1944 roku na Placu Unii Lubelskiej w Warszawie ).

12 czerwca 1944 roku przybyło do Jaty 3 podchorążych z Warszawy, którzy zamierzali przedostać się na Wołyń do 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty. Ich dowódcą był por. “Tomek”, nazywano ich Tomkami. Jeden miał pseudonim “Szatan”. Byli w Jacie gośćmi i nie mieli przydziału.

Około 15 czerwca 1944 roku Kedyw przybył do Jaty na stałe. Oddział Leśny wszedł w skład zgrupowania. Nastąpiła reorganizacja. Dowódcą całości został por. Wacław Rejmak “Ostoja”, a por. Piotr Nowiński otrzymał propozycję na oficera łącznikowego do dowódcy 9 Dywizji gen. Ludwika Bittnera “Halki”. Dowódcą I plutonu został ppor. Feliks Bara “Zbigniew”, I pluton stanowili kedywiacy, dotychczasowy pluton I stał się drugim, dowódcą został ppor. Władysław Kamola “Dysk”, a pluton II-trzecim, dowódcą został ppor. Józef Piątkowski “Nosowicz”.

Po scaleniu z Kedywem ruszyła praca- ćwiczenia w przygotowywaniu zasadzek, wystawianie czujek, podsłuchów, oddział szedł zawsze z ubezpieczeniem, ćwiczono maskowanie, musztrę, pielęgnację broni. Po początkowych animozjach z kedywiakami zaprawionymi w boju, a ludźmi z OL nastąpiła dobra współpraca.

Baza w Jacie miała dobrze zorganizowaną aprowizację w żywność. Pieczywo dostarczała piekarnia w Staninie ( Stefan Rogulski “Szary” ). Ponieważ obawiano się, że Niemcy w czasie odwrotu będą zabierać bydło, do Jaty spędzono wiele krów z majątków. Krowy doiły wiejskie kobiety, nadwyżki mleka zabierały ze sobą. Do przechowywania żywności szybko psującej się mieli “lodówki”, tj. beczki wkopane w ziemię.

Zgrupowanie przeżyło obławę niemiecką na Jatę. Około 20 czerwca 1944 roku mający bezpośredni kontakt z Jatą (wstęp w dzień i w nocy) żołnierz wywiadu, nauczyciel Wacław Matuszczyk “Zbigniew” doniósł, że według danych uzyskanych przez wywiad AK, Niemcy ściągają z Białej Podlaskiej, z Siedlec, a nawet z Lublina i Warszawy jednostki wojskowe, w tym pancerne, celem zlikwidowania baz w Jacie. Niemiecki wywiad ocenia liczebność partyzantów na kilka tysięcy.
Postanowiono wyjść z Jaty, co nastąpiło wieczorem.

25 czerwca 1944 roku płk Josip Magomet “Mak” odmówił wyjaśnień i oświadczył, że pozostaje w Jacie. Natomiast oddział NSZ, który miał się połączyć z AK, poszedł swoją drogą, a do AK z NSZ przyłączył się ppor. cz.w. Michał Rossała “Wali” z 18-to osobową grupą i pozostał w I Batalionie 35 pp AK.

Do zgrupowania dołączył niewielki oddział BCH, który wkrótce odłączył się. Niemcy faktycznie otoczyli lasy znacznymi siłami. Jednak nie odważyli się na wejście w głąb lasów. Ostrzelali lasy z działek i broni maszynowej. A przeprowadzone bombardowanie nie uczyniło szkód w bazie. Blokada trwała od 26 czerwca do 3 lipca 1944 roku. Tymczasem zgrupowanie klucząc na dużych przestrzeniach, prowadziło ćwiczenia w działaniach obronnych, zaczepnych, urządzaniu zasadzek itp.

W Woli Chomejowej doszło do potyczki, gdzie zginął 1 Niemiec. Wykonano 2 akcje dywersyjne na pociągi linii Łuków-Dęblin. 27 czerwca na pociąg towarowy między Krzywdą a Okrzeją i 4 lipca, w rocznicę śmierci Gen. Sikorskiego, na pociąg zaopatrzenia frontowego na stacji Sarnów. Nieco wcześniej wywiad doniósł, że Niemcy likwidują obławę. Por. “Ostoja” polecił ppor. “Dyskowi” wykonanie rozpoznania, który z przydzielonymi mu podoficerami: Tadeuszem Miatkowskim “Korabem”, Stanisławem Pycińskim “Biszkoptem”, Henrykiem Tubelewiczem “Sochą”, Kazimierzem
Dziamarą “Skrótem” dokonali penetracji terenu.

Na szosie Łuków-Stoczek Łukowski od czasu do czasu pojawiały się samochody z wojskiem niemieckim, a we wsi Jagodne zastali dwoje staruszków.
Cała wieś z dobytkiem kryła się po lasach.

Do Jaty powrócili 6 lipca 1944 roku, a dzień wcześniej odbył się pogrzeb podchorążego Jedynaka “Facia” w Tuchowiczu, który zmarł od śmiertelnej rany w akcji na pociąg w Sarnowie.

Przed “Burzą” przeprowadzono jeszcze dwie akcje zbrojne na niemieckie ochrony majątków. 13 lipca 1944 roku na Kujawy k/ Stanina i 14 lipca na Seroczyn k/ Stoczka Łukowskiego. W wyniku akcji zabity został 1 Niemiec, zdobyto broń, amunicję, oporządzenie bojowe, koce, bieliznę, umundurowanie. Z załogi z Seroczyna 5-ciu żandarmów, Polaków ze Śląska przyjęto do
zgrupowania. Otrzymali pseudonimy: “As”, “Kier”, “Karo”, “Trefl” i “Pik”.

W lipcu 1944 roku na czas “Burzy” Oddział Partyzancki I Batalionu 35 pp AK w Jacie wynosił 320 żołnierzy, w tym 8 oficerów, 120 chorążych i podoficerów oraz 192 szeregowych. Całością dowodził por./kpt. Wacław Andrzej Rejmak “Ostoja”. Zastępcą był por. Piotr Nowiński “Paweł”.

Dowództwo plutonów sprawowali:

  • I Pluton – ppor. Feliks Bara “Zbyszek”
  • II Pluton – ppor. Władysław Kamola “Dysk”
  • III Pluton – ppor. Józef Piątkowski “Nosowicz”
  • IV Pluton – ppor. Jan Walter “Józef”

Oficerami dyspozycyjnymi byli: ppor. Ryszard Hagen Borken “Saba”, ppor. cz.w. Michał Rossała “Wali”.

Był też pluton zwiadu konnego. Ostatecznie baza obejmowała: 7 baraków mieszkalnych, barak dla sztabu zgrupowania, barak sanitarny, kancelarię, magazyny broni i mundurowy, pomieszczenie na radiostację, wartownię z centralą telefoniczną, posterunek alarmowy, kuchnię, jadalnię, umywalnię, kaplicę, 3 studnie, szałas dla koni, szałas gospodarczy oraz zabezpieczenia – zapory przeciwczołgowe i okopy przy posterunku Nr 1, plac alarmowy. Na terenie bazy działała łączność telefoniczna. Była też radiostacja. Ponadto przyjęto bazę w opuszczonym przez NSZ obozie.


Autor: Ryszard Grafik
Serdecznie dziękujemy Autorowi za udostępnienie fragmentu książki.

Fotografia nagłówka artykułu: Paweł Przeździak


Przywrócona Pamięć – Ryszard Grafik
“Przywrócona Pamięć. Działalność Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Łukowie w latach 1989-2012 w zapisie kronikarskim.”

Autor: Ryszard Grafik

Wydawca: Wysokiński Media, Robert Piotr Wysokiński
Rok wydania: 2013
ISBN: 9788393430000 8393430003

Ryszard Grafik

“Przywrócona Pamięć. Działalność Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Łukowie w latach 1989 – 2012” to kronikarski zapis działalność Koła, na przestrzeni ostatnich 23 lat. Znajdują się w niej również opisy jubileuszy i rocznicowych obchodów organizowanych jeszcze przed powstaniem Światowego Związku. Obok kronikarskich relacji w książce znaleźć można także wojenne i powojenne wspomnienia członków Armii Krajowej.

Dodaj komentarz